ENERGETYKA, RYNEK ENERGII - CIRE.pl - energetyka zaczyna dzień od CIREHandel emisjami CO2
Właścicielem portalu jest ARE S.A.
ARE S.A.

SZUKAJ:



PANEL LOGOWANIA

X
Portal CIRE.PL wykorzystuje mechanizm plików cookies. Jeśli nie chcesz, aby nasz serwer zapisywał na Twoim urządzeniu pliki cookies, zablokuj ich stosowanie w swojej przeglądarce. Szczegóły.


SPONSOR SERWISU


KONTAKT




Skuteczność OZE, zgazowania węgla, i atomu w redukcji emisji
04.01.2019r. 10:35

Jerzy Lipka, absolwent kierunku energetyka jądrowa w Instytucie Techniki Cieplnej na Politechnice Warszawskiej, przewodniczący Obywatelskiego Ruchu na Rzecz Energetyki Jądrowej
W związku z ostatnim szczytem klimatycznym w Katowicach sporo ostatnio pisano na temat niezbędnej redukcji emisji zanieczyszczeń wszelkiego rodzaju z sektora energetycznego. Organizacje ekologiczne biły na alarm, starając się skłonić polityków do dużo bardziej zdecydowanych posunięć w kierunku gospodarki zero emisyjnej, ci zaś po części ociągali się z decyzjami, nie chcąc zrażać sobie potężnych lobby i koncernów paliwowych bazujących głównie na ropie naftowej czy węglu kamiennym.

Pojawiły się przy tym dwie koncepcje redukcji emisji. Pierwsza bardziej rozreklamowana, popierana przez większość delegatów na Szczycie lansowała źródła "odnawialne" wiatrowe i sloneczne, jako główne panaceum na zmiany klimatu. Ich rozpowszechnienie na świecie zdaniem tej części delegatów umożliwi dojście w dającej się przewidzieć perespektywie do gospodarki zero emisyjnej.

Inna część delegatów, w tym znaczna ich liczba z Polski próbowała wypromować czyste spalanie wegla (składowanie CO2 pod ziemią), w tym jego zgazowanie jako źródło niskoemisyjnej energii elektrycznej. Koncepcja ta uwzględniała także zalesianie jako istotny czynnik neutralizujący CO2, a będący autorskim pomysłem Jana Szyszko byłego Ministra Środowiska.

Wreszcie trzecia grupa delegatów, w tym niektórzy z Francji będący reprezentantami przemysłu jądrowego, jako najskuteczniejsze narzędzie proponowala budowę nowych elektrowni jądrowych. Grupa ta miała poparcie i jednego z odłamów polskich ekologów, którzy próbowali włączyć się do międzynarodowej demonstracji organizowanej w czasie szczytu, a domagającej się od polityków radykalniejszych niż dotąd działań dla ochrony klimatu. Ludzie ci niestety zostali wyproszeni z demonstracji przez grupy fanatycznych zwolenników energii wiatrowej a przeciwników atomu. Przyjrzyjmy się zatem, jak wyglądają prawdziwe skutki wprowadzenia w życie każdej z wyżej wymienionych technologii.

Elektrownia jądrowa na etapie budowy wymaga zużycia dużej ilości stali oraz betonu. Ich produkcja jest owszem emisyjna, lecz do zbudowania elektrowni o danej mocy potrzeba jednak znacznie mniej tego betonu i stali niż w przypadku zastąpienia tej mocy mocą zainstalowaną w elektrowniach wiatrowych. Jeszcze lepiej to porównanie wypada dla atomu, gdy się uwzględni średni czas wykorzystania tej mocy w ciągu roku - który dla elektrowni jądrowej wynosi 90%, wiatrowej na lądzie w warunkach polskich 15 do 25% zależnie od lokalizacji no i morskich farm wiatrowych na Bałtyku rzędu 35 do 40%. Na południowym i północnym wybrzeżu W. Brytanii dochodzi do 50%.

Tak więc blok jądrowy zaraz po wybudowaniu i podłączeniu do sieci w pełni zastępuje bloki węglowe, gazowe czy też na mazut o ekwiwalentnej mocy. Bo z kolei przeciętny blok węglowy pracuje przez 80% czasu w ciągu roku. A skoro blok jądrowy zastępuje, tym samym redukuje emisję nie tylko CO2 lecz i innych znacznie groźniejszych dla zdrowia skutków emisji w wyniku spalania paliw kopalnych. W dodatku pracuje znacznie dłużej od bloków węglowych, gazowych bądź na mazut. W porównaniu z blokiem węglowym, blok jądrowy pracuje 150% czasu pracy tego bloku. Tak więc w okresie tym (w praktyce 80 lat w przypadku elektrowni lll generacji) blok jądrowy 1000 MW mocy nie dopuszcza do wyemitowania aż 620 mln ton CO2 (7,5 mln ton każdego roku).

W przypadku kolektorów słonecznych czy wiatraków lądowych i morskich rachunek już nie jest tak klarowny i oczywisty. Kolektory słoneczne mają roczne wykorzystanie mocy na poziomie 10 do 12% na naszej szerokości geograficznej. Układ OZE składający się jeśli chodzi o moc zainstalowaną z 1000 MW takich kolektorów i paneli słonecznych potrzebuje więc aż przez 88% czasu w ciągu roku wsparcia emisyjną energetyką gazową. Ona bowiem nadaje się najbardziej do wspierania niestabilnych źródeł OZE, jako najbardziej elastyczna. Taka elektrownia gazowa musi mieć moc przynajmniej równą mocy zainstalowanej w OZE. A emituje przy bardzo stabilnej pracy połowę tej ilości CO2 co ekwiwalentna elektrownia węglowa. Jednak przy zmianach kilka razy w ciągu doby ta emisja wzrosnie. W najlepszym razie układ złożony z 1000 MW mocy w panelach fotowoltaicznych i 1000 MW mocy szczytowej gazowej wyemituje o połowę mniej CO2 niż elektrownia węglowa mająca też 1000 MW. Czyli rocznie zaoszczędzi ok 3,8 mln ton CO2.

W przypadku energetyki wiatrowej o wyższym współczynniku wykorzystania mocy sytuacja wcale nie przedstawia się lepiej. Tu zmiany mocy są bowiem nieregularne, często bardzo gwałtowne. W takiej sytuacji oczywiście rośnie emisja z wspierających te źródła mocy gazowych, nawet do 70% tej emisji, co pracująca w sposób stabilny elektrownia węglowa. Gdy w przypadku lądowych farm wiatrowych aż 3/4 energii w ciągu roku musi pochodzić ze spalania gazu, rachunek jest prosty. Zyskujemy bowiem układ emitujący w ciągu roku 52,5% tego, co analogiczna elektrownia węglowa! I to przy najlepszych na lądzie lokalizacjach, przy średnich i gorszych rachunek wygląda mniej optymistycznie. Będzie to oszczędność 3,6 mln ton CO2 niewyemitowana w danym roku, przy założeniu że elektrownie wiatrowe 1000 MW pracują przez 1/4 czasu w roku. To i tak jeszcze nie jest pełen rachunek, bo żywotność energetyki jądrowej to ok 60 do 80 lat (w praktyce niektóre reaktory nawet te stare ll generacji pracują ponad 50 lat) a wiatraków na lądzie żywotność nie przekracza 25 lat. Po tym okresie czasu trzeba wyprodukować nowe turbiny, co oczywiście nie obejdzie się bez emisji. Ale to pomińmy.

W przypadku morskich turbin wiatrowych rachunek wygląda lepiej, choć i tu trzeba się liczyć z częstymi zmianami mocy wspierających je źródeł gazowych. Dla Bałtyku więc, gdzie praca wiatru wytwarza energię przez 40% czasu w ciągu roku, uzyskujemy układ redukujący emisję CO2 do ok 40% tej która pochodziłaby ze spalania węgla. Zamiast więc 7,5 mln ton CO2 rocznie z mocy 1000 MW zredukowaliśmy ta emisję do 3 mln ton CO2 rocznie. To jeszcze daleko do emisji zerowej jak w przypadku atomu.

A co ze zgazowaniem węgla, pochłanianiem CO2 przez lasy, czy też podziemnym magazynowaniem. Wiceprezes KIG i były Prezes PKN Orlen Janusz Wiśniewski w sprawie zgazowania węgla powiedział w wywiadzie dla portalu WNP półtorej roku temu, że projekty te na świecie opłacalne są tylko tam, gdzie jest względnie tani surowiec i nie trzeba się liczyć z zanieczyszczeniem ziemi i powietrza. W Chinach np. Ale w przypadku Polski żaden z tych warunków nie jest spełniony. Żaden proces spalania nie eliminuje emisji CO2, a takiemu procesowi poddany byłby i tak wyprodukowany gaz. Oczywiście w procesie zgazowania węgla otrzymujemy cenny pierwiastek wodór, mogący służyć do redukcji emisji z silników aut. Ale wodór możemy też otrzymać w wyniku reakcji w wysokotemperaturowych reaktorach jądrowych, nad którymi trwają prace w NCBJ. Który z tych procesów będzie miał szersze zastosowanie, przyszłość pokaże!

Przykładem inwestycji na wielką skalę składowania CO2 pod ziemią jest elektrownia na węgiel brunatny Kemper w USA. Koszt jej wybudowania był równy kosztom wybudowania elektrowni jądrowej porównywalnej mocy. CO2 było natomiast sprzedawane firmie naftowej, która używała tego gazu do procesu wydobycia ropy. Z punktu widzenia więc całościowej emisji zysk był praktycznie żaden! Cały proces byłby kompletnie nieopłacalny, gdyby ktoś nie odkupywał choć części CO2.

Polskie lasy to w większości lasy iglaste, a te mają stosunkowo małą powierzchnię zielona, pochłaniająca za dnia dwutlenek węgla. Gdyby nawet obsadzić lasami całą Polskę, a nie tylko 30% jej powierzchni jak teraz, to i tak pochłaniały by one zaledwie 1/5 tej emisji CO2, która ulatnia się dziś z kominów fabryk, elektrowni czy rur wydechowych aut. A przypomnę, że energetyka zawodowa to aż 70% krajowej emisji CO2.

Trudno więc eliminować energetykę jądrową, jeśli się poważnie myśli o redukcji emisji CO2, a nie tylko o tym mówi! Bo żaden inny sposób nie prowadzi w praktyce do zeroemisyjnosci. A przekonali się o tym i Niemcy, które swoje rozbudowane OZE wspierać muszą nie tylko masowo importowanym z Rosji gazem, lecz i wysoce emisyjnym spalaniem węgla brunatnego! Dogmatyzm nigdy nie prowadzi do osiągnięcia celu, wręcz przeciwnie, skrajnie to utrudnia!

KOMENTARZE ( 4 )


Autor: antymonopol 06.01.2019r. 12:59
Potrzebna jest nam tania energia bo już mamy drogą z węgla która nadal będzie szybko drożała a nie jeszcze droższa z atomu w cenie 500 zł/MWh jak z HP jak z wiatraków już jest w cenie 200 zł/MWh. Już nasza gospodarka jest mniej konkurencyjna od niemieckiej bo nasz przemysł już płaci 2 razy większe stawki za energię niż ich. Droga atomówka z bardzo drogą energią jest potrzebna tylko Tchórzewskiemu żeby ratować węgiel. A jak już zostanie zbudowana to rząd znowu będzie dopłacał z pieniędzy podatników do bardzo drogiej energii?
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Jerzy Lipka 07.01.2019r. 08:32
Energia elektryczna z elektrowni jądrowej jest tańsza niż ta z węgla nie mówiąc o OZE. Proszę uwzględniać wszystkie skłądniki kosztów a nie tylko inwestycyjne. Są jeszcze bieżącej eksploatacji, zewnętrzne, współpracy z siecią. EJ wychodzi bardzo tanio w całościowej analizie kosztów, bo tylko inwestycyjne ma wysokie.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: antymonopol 07.01.2019r. 19:31
Rzeczywiście energia z angielskiej jądrówki HP jest bardzo tania bo tylko w cenie 100 funtów/MWh i to jeszcze przez 30 lat.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Jerzy Lipka 08.01.2019r. 13:59
Z tego co wiem z Hinkley Point ma byc w cenie 92,5 funta / MWh najtaniej z nowych źródeł w W.B. Ale brytyjczycy negocjując z EdF mieli nóż na gardle bo doprowadzili do sytuacji braku prądu na rynku w wyniku całkowitego braku inwestycji przez kilkadziesiąt lat. My nie możemy do podobnej sytuacji doprowadzać u nas, a dalsza zwłoka z decyzjami do tego prowadzi!
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Dodaj nowy Komentarze ( 4 )

DODAJ KOMENTARZ
Redakcja portalu CIRE informuje, że publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu CIRE. Redakcja portalu CIRE nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Przesłanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu umieszczania komentarzy do informacji i materiałów publikowanych w portalu CIRE.PL
Ewentualne opóźnienie w pojawianiu się wpisanych komentarzy wynika z technicznych uwarunkowań funkcjonowania portalu. szczegóły...

Podpis:


Poinformuj mnie o nowych komentarzach w tym temacie




cire
©2002-2019
Agencja Rynku Energii S.A.
mobilne cire
IT BCE