ENERGETYKA, RYNEK ENERGII - CIRE.pl - energetyka zaczyna dzień od CIREHandel emisjami CO2
Właścicielem portalu jest ARE S.A.
ARE S.A.

SZUKAJ:



PANEL LOGOWANIA

X
Portal CIRE.PL wykorzystuje mechanizm plików cookies. Jeśli nie chcesz, aby nasz serwer zapisywał na Twoim urządzeniu pliki cookies, zablokuj ich stosowanie w swojej przeglądarce. Szczegóły.


SPONSOR SERWISU


KONTAKT




Mielczarski. COP24. Wygrani i przegrani
21.12.2018r. 05:13

prof. dr hab. inż. Władysław Mielczarski, Politechnika Łódzka
COP24 był niewątpliwie sukcesem dla organizatorów i wizerunku Polski. Pochwały są dosyć powszechne, nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach, które chyba oczekiwałby postępów w dekarbonizacji. Z punktu widzenia technicznego COP24 skończył się właściwie niczym, bo tak należy traktować uchwaloną tam deklarację.
Nie udało włączyć się do dokumentów COP24 raportu ekspertów ONZ dotyczących zmian klimatycznych na skutek protestów grupy krajów z Arabią Saudyjską na czele, a na koniec Brazylia nie tylko zrezygnowała z organizacji kolejnego COP25 w 2019r., ale również zażądała usunięcia z dokumentów COP24 art.6 z Traktatu Paryskiego, który był jedynym konkretnym wskazaniem do ustalenia zasad redukcji emisji CO2 i utworzenia Funduszu Klimatycznego, na który czekają kraje rozwijające się.

W COP24 nie wzięli udziału przywódcy najważniejszych państw od których mogły zależeć nie tylko jakiekolwiek decyzje ale nawet ich propozycje. Nie wywołuje zdziwienia brak przywódców USA czy Rosji, którzy dosyć otwarcie deklarują swój sceptycyzm do wiary w możliwości powstrzymania zmian klimatycznych, z którymi niewątpliwie mamy do czynienia. Jednak duże zdziwienie wywołuje brak przywódców czy delegacji na wysokim szczeblu z krajów, takich jak: Niemcy, Francja, Zjednoczone Królestwo i kraje skandynawskie, które zawsze były promotorami dekarbonizacji. Dlaczego straciły zainteresowanie wprowadzeniem mechanizmów redukcji emisji, bo bez ich udziału nie wiele można zrobić? Czyżby dekarbonizacja przestała być biznesem na którym można zarobić?

Dosyć anemiczne było wsparcie społeczne i PR dla dyskusji o dekarbonizacji. Na schodkach protestowała mała grupa młodych ludzi. Ze Szwecji przyjechała sympatyczna "Pippi Langstrumpf", która opowiadała co będzie mówić swoim wnukom za 60 lat. Był co prawda marsz w Brukseli wspierający dekarbonizację, ale dlaczego nie w Katowicach, bo wejście na podium kilku obywateli domagających się ograniczenie smogu, to jednak nie to. Wyraźnie zabrakło wsparcia społecznego i medialnego dla delegatów na COP24, którzy domagali się radykalniejszych działań. Czyżby nie było sponsorów, czy może sponsorzy stracili zainteresowanie?

Swoją drogą jestem, jako stary belfer, pełen podziwu do innowacyjnych pomysłów sympatycznej szwedzkiej "Pippi" z warkoczykami. Uczniowie czy studenci są bezgranicznie "innowacyjni" w wymyślaniu pretekstów chodzenia na wagary, unikania lekcji, wykładów czy ćwiczeń. Ta 15 letnia Szwedka, każdego piątku nie chodzi do szkoły, tylko przed parlamentem protestuje przeciwko brakowi dostatecznych działań na rzecz dekarbonizacji. Czy można ukarać ucznia, który wagaruje w tak szczytny celu?

Muszę pochwalić działania organizatorów, tym bardziej, że po uczestnictwie w społecznym Pre-COP w sierpniu widziałem organizację tej imprezy w dosyć czarnych barwach. Działania polskich ministrów były dosyć dobrze zsynchronizowane, a podział pomiędzy premierem i prezydentem na "dobrego policjanta" i "złego policjanta", choć podobno przypadkowy, wypadł bardzo dobrze. Premier wykazywał dużo empatii dla dekarbonizacji, mówił o innowacjach i StartUp-ach, a prezydent w Katowicach stwierdził, że z węgla nie zrezygnujemy, a w Brzeszczach dodał, że może nawet przez 200 lat, bo na tyle mamy zasobów tego paliwa. Wypowiedź Prezydenta wywołała pewne zdziwienie i nie dlatego, że Polska od węgla nie odejdzie, bo to wszyscy wiedzą, ale że o tym ktoś głośno mówi.

Dobrym pomysłem, do którego nie byłem przekonany, było wybranie Katowic, symbolu regionu górnictwa węgla kamiennego, na miejsce organizacji Szczytu Klimatycznego. Delegaci zobaczyli, że rejon górniczy to nie tylko czarna dziura w ziemi, w które krzątają się umorusani górnicy, ale normalne zadbane miasta i w dodatku znacznie czystsze od wielu metropolii zamożnych krajów, nie mówiąc już o miastach państw rozwijających się. Rejon "spodka" w Katowicach jest dobrze zadbany i na każdym robi pozytywne wrażenie. Do tego doszły hotele o niezły standardzie, dobra kuchnia i tradycyjna polska gościnność, która chwaliło wielu delegatów. Co prawda niektórym było trochę zimno, ale trudno "taki mamy klimat". Być może jacyś delegaci mogli pomyśleć, że skoro jest tak zimno, to czy z tym globalnym ociepleniem nie ma przesady.

Do wygranych na COP24 można zaliczyć wszystkie kraje, których gospodarki opierają się na paliwach kopalnych, takich jak: Polska, USA, Chiny, Rosja i inne. Szczyt był neutralny dla krajów propagujących do tej pory dekarbonizację, widząc w niej szansę dla poprawy sytuacji swojej gospodarki. Sami nie chcieli uczestniczyć w Szczycie Klimatycznym, a więc chyba im na efektach nie zależało. Do największych przegranych można zaliczyć kraje rozwijające się, którym od lat obiecywano Fundusz Klimatyczny i 100 mld USD rocznie. Znów okazało się, że to tylko obietnice i to coraz bardziej oddalające się. Przegranymi mogą czuć się również wszyscy ci, którzy wierzą, że poprzez dekarbonizację można powstrzymać zmiany klimatyczne mające swoje podłoże w relacjach naszej planety i jej gwiazdy. Ale czy taka wiara nie ma w sobie trochę arogancji wobec sił natury?

KOMENTARZE ( 6 )


Autor: zgryźliwy 21.12.2018r. 11:12
Chyba Pan profesor nie zajrzał do prasy liberalnej, która z okazji COP24 wręcz oszalała. Praktycznie każdy news zaczynał się od sławetnego sztampowego 1,5 'C, a kończył na wyzwiskach pod adresem Rządu, który "nic nie robi, tylko wspiera górników". Praktycznie rzeczowa dyskusja o polityce klimatycznej nie jest możliwa, a szkoda, bo COP24, ty była znakomita okazja, żeby o COP24 mówić źle. A ściślej, żeby dokonywać krytycznej oceny wydawania publicznego grosza. Czy wiatraków mamy budować dużo i głupio, jak Niemcy, czy też tylko wiatraki wysokosprawne ? Czy mechanizmy liberalne dla wsparcia OZE to jedyna właściwa droga ? Czy podatek CO2 należało wprowadzić według ustalonej wieloletniej ścieżki cenowej po długiej dyskusji w Sejmie i Senacie i referendum społecznym, czy też w wyniku gry giełdowej, w której o losach całego kraju decyduje jeden makler ? Ja takie pytania zamiast okolicznościowej laurki bym zadał.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: wito 21.12.2018r. 12:50
Ciekawe na jakiej podstawie Pan Profesor twierdzi, ze zmiany klimatyczne mają "swoje podłoże w relacjach naszej planety i jej gwiazdy". Aktywność słoneczna, może nie jest jeszcze taka niska, jak na początku XIX w., ale jednak znacznie niższa niż przez niemal cały XX w. https://www.spaceweatherlive.com/en/solar-activity/solar-cycle/historical-solar-cycles

Równocześnie wiadomo, już od ponad 150 lat, że CO2 i szereg innych gazów, to gazy cieplarniane. Więc może jednak dobrze by było zacząć uznawać, że zmainy klimatu są spowodowane działalnością człowieka, a nie być tylko lobbystą węglowym.

Nie mamy drugiej planety, żeby na jednej prowadzić "eksperyment węglowy", a na drugiej "eksperyment OZE". Więc po co ryzykować katastrofę klimatyczną, jak można rozwijać bezemisyjne wytwarzanie energii?
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Eko 22.12.2018r. 00:17
Czyli nic nie wiemy.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Energetyk77 22.12.2018r. 10:17
Najważniejsza news z COP24 jest to, że nie przyjechali dotychczasowi promotorzy dekarbonizacji. Prasa może sobie pisać co chce, zresztą jutro znają coś ciekawszego, ale jak nie będzie pieniędzy na promocję porozumienia klimatycznego, to umrze ono śmiercią naturalną i początek tego procesu było widać już w Katowicach.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Odbirocy 02.01.2019r. 00:35
To my jesteśmy największmi wygranymi COP24 i innych klimatycznych konferencji, no nie musimy płacić za pseudo religię, na której niezły biznes robią i naukowcy i politycy
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Jerzy Lipka 02.01.2019r. 10:01
W przeciwieństwie do Pana Prezydenta i jego doradców, którzy nie raczyli nawet zajrzeć do źródeł typu GUS czy Państwowy Instytut Geologiczny, ja sobie ten trud zadałem i sprawdziłem odpowiednie dane. Pan Prezydent wykazał się niekompetencją myląc zasoby geologiczne węgla kamiennego z jego zasobami przemysłowymi czy operatywnymi, A to te ostatnie są realnie możliwe do wydobycia i wykorzystania. Czyli zasoby przemysłowe po odliczeniu strat. Węgla kamiennego starczy w tej sytuacji nie na 200 lat, ale tylko najwyżej na 35 i to przy założeniu obecnego poziomu wydobycia ok 65,5 mln ton rocznie! W przypadku zwiększania w sposób sztuczny popytu na węgielna na polskim rynku trzeba go będzie importować w coraz większej ilości, co jest sprzeczne z bezpieczeństwem energetycznym. Obecny poziom importu to już 19 mln ton rocznie! I rośnie. Po co mamy finansować programy zbrojeniowe Putina naszymi pieniędzmi?
Rozwiązaniem jest energetyka jądrowa.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Dodaj nowy Komentarze ( 6 )

DODAJ KOMENTARZ
Redakcja portalu CIRE informuje, że publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu CIRE. Redakcja portalu CIRE nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Przesłanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu umieszczania komentarzy do informacji i materiałów publikowanych w portalu CIRE.PL
Ewentualne opóźnienie w pojawianiu się wpisanych komentarzy wynika z technicznych uwarunkowań funkcjonowania portalu. szczegóły...

Podpis:


Poinformuj mnie o nowych komentarzach w tym temacie




cire
©2002-2019
Agencja Rynku Energii S.A.
mobilne cire
IT BCE