ENERGETYKA, RYNEK ENERGII - CIRE.pl - energetyka zaczyna dzień od CIREHandel emisjami CO2
Właścicielem portalu jest ARE S.A.
ARE S.A.

SZUKAJ:



PANEL LOGOWANIA

X
Portal CIRE.PL wykorzystuje mechanizm plików cookies. Jeśli nie chcesz, aby nasz serwer zapisywał na Twoim urządzeniu pliki cookies, zablokuj ich stosowanie w swojej przeglądarce. Szczegóły.


SPONSOR SERWISU


KONTAKT




Mielczarski: Błędne koło ETS-u
16.10.2018r. 21:34

prof. dr hab. inż. Władysław Mielczarski, Politechnika Łódzka
Znaczny i szybki wzrost cen pozwoleń na emisję CO2 w ramach Emission Trade System (ETS) wywołał dyskusję dotyczącą możliwych manipulacji cenowych i sensu istnienia systemów handlu sztucznie stworzonymi prawami majątkowymi.
Ceny pozwoleń na emisje CO2 mogłyby być teoretyczną miarą różnicy kosztów technologii produkcji energii elektrycznej, którą doktoranci i dyplomanci analizowaliby w swoich pracach. Jednak wdrożenie w praktyce zupełnie sztucznego systemu nie tylko nie pozwala poprawić konkurencyjność odnawialnych źródeł energii wobec innych technologii produkcji energii elektrycznej, ale skutkuje patologią napędzających się nawzajem subsydiów i problemem z konkurencyjnością europejskich przemysłów, które muszą sprzedawać swoje produkty na globalnym rynku.

Wprowadzeniu ETS towarzyszyły symulacje, które wskazywały poziom cen jakie powinny osiągnąć pozwolenia na emisje CO2, aby produkcja energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych była tańsza od produkcji z paliw kopalnych - 42Euro/Mg. Jednak od początku było wiadomo, że system ten nie osiągnie zakładanych celów i nigdy energia ze źródeł odnawialnych nie wyprze z systemu energii z paliw kopalnych ze względu na różny charakter tych technologii. Jeżeli nawet przyjąć teoretycznie, że pozwolenia na emisje CO2 osiągnęły ten magiczny poziom 42Euro/tonę i w konkurencji na wolnym rynku energia z OZE zaczynałaby wypierać energię z węgla (a taki był cel ETS), to malenie mocy elektrowni węglowych spowodowałoby konieczność subsydiowania elektrowni korzystających z paliw kopalnych do takiego stopnia, aby ponownie energia elektryczna z węgla była bardziej konkurencyjna od tej z OZE.

Reguła nr 1. Im większa produkcja energii z OZE i niższa cena tej energii, tym większe subsydia dla elektrowni konwencjonalnych.

I właśnie z taką sytuacją mamy do czynienia obecnie w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej. Wzrost produkcji energii z OZE, skrócił czas działania elektrowni konwencjonalnych w wyniku czego wzrosły ich koszty. Nastąpiła poprawa konkurencyjności OZE w stosunku do elektrowni węglowych. Jednak wywołało to konieczność subsydiowania elektrowni konwencjonalnych. Wprowadzany właśnie Polsce rynek mocy to subsydia dla energetyki konwencjonalnej, w olbrzymiej większości węglowej. "Sukces" polegający zwiększeniu produkcji energii z OZE wywołał dodatkowe obciążenie odbiorców energii na ponad 2,5 mld zł rocznie na subsydia dla rynku mocy czyli energetyki konwencjonalnej.

Zwiększanie cen pozwoleń na emisje CO2 i wzrost konkurencyjności OZE na rynku energii, który powstanie po 2023 roku, kiedy zniesiony zostanie priorytet dla produkcji z OZE, będzie powodował zwiększania subsydiów dla energetyki konwencjonalnej. Tak będzie cały czas, dopóki nie zostanie wynaleziona nowa technologia (inna niż paliwa kopalne) wytwarzania energii elektrycznej. Jednak przy obecnych prawach fizyki na nowe technologie raczej nie zanosi się. Chyba, że jakaś dyrektywa unijna zmieni prawa fizyki. Kto wie?

Nie biorę tutaj pod uwagę elektrowni jądrowych, bo to technologia powoli odchodząca do przeszłości, a w warunkach polskich mało realna. Jednak można pomarzyć o elektrowniach jądrowych, a z planowania ich powstania czy jakiś badań można nieźle jeszcze żyć przez wiele lat, o ile ktoś potrafi angażować się w nierealne i beznadziejne przedsięwzięcia.

Wzrost cen pozwoleń na emisje CO2 nie ma uzasadnienia w równowadze popytu i podaży. Na rynku handlu pozwoleniami istnieje olbrzymia nadpodaż, którą nie zlikwiduje wprowadzany system zmniejszania podaży (Market Stability Reserve). W roku 2017 emisje CO2 w ramach systemu ETS wzrosły o 0,3% ze względu na szczyt ożywienia gospodarczego. To zbyt mały sygnał aby spowodował czterokrotny wzrost cen pozwoleń. Jednak długoterminowe czynniki (driving forces) wskazują na to, że zapotrzebowanie na pozwolenia na emisje CO2 będzie malało. Do roku 2030 produkcja energii z OZE ma wzrosnąć do 32% konsumpcji, a obniżenie zużycie paliw pierwotnych z pierwotnych 27% planuje się zwiększyć do 33-35%. To wszystko spowoduje zmniejszenie emisji CO2, a tym samym zapotrzebowania na pozwolenia. Mniejsze zapotrzebowanie to mniejsze ceny pozwoleń na emisje CO2 i większa konkurencyjność energii elektrycznej produkowanej z paliw kopalnych.

Reguła nr 2. Im większa produkcja z OZE, tym niższe ceny pozwoleń na emisje CO2 w systemie ETS i większa konkurencyjność elektrowni konwencjonalnych (węglowych i gazowych).

I na koniec pytanie, może retoryczne: czy to błędne koło samonapędzających subsydiów, w którym silnikiem jest ETS ma jakiś sens?

KOMENTARZE ( 12 )


Autor: E4U 17.10.2018r. 08:07
Może i trochę racji występuje w tym komentarzu. Ale czytając niektóre jego części po prostu nie można przejść nad tym do porządku dziennego. Sugestia, że jedynie prawa fizyka decydują o opłacalności wytwarzania energii w poszczególnych technologiach to nadużycie. Druga część analizy podaży i popytu uprawnień jest chyba celowo przedstawiona wadliwie. Nie ma tutaj fundamentalnej części dotyczącej podaży uprawnień - przecież obecnie wszystkie kraje oprócz tych, które dostały derogacje kupują całość uprawnień na rynku. Dodatkowo, niektóre kraje UE wprowadziły minimalną cenę uprawnień, co wpływa na generalny trend wzrostowy.
Główny dowód, który próbuje się wykazać w tekście: im więcej produkcji z węgla tym lepiej, bo i tak nie ma wyjścia. Wow, Panie Profesorze, proszę trochę pomyśleć nie przez pryzmat swojej bieżącej sytuacji, ale o przyszłości (ekologicznej i ekonomicznej) nas wszystkich. Może bardziej uczciwe byłoby stwierdzenie, że węgiel jeszcze przez długi czas będzie istotną częścią naszego mixu, ale nie ma odwrotu przed OZE, którego udział będzie wzrastał bo będzie to ekonomicznie opłacalna, nawet z uwzględnieniem kosztów rezerwowania przez bloki konwencjonalne (konieczność rezerwowania przez istniejące bloki konwencjonalne w perspektywie krótko i średnioterminowej). Zachęcam do przemyśleń
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Energetyk77 17.10.2018r. 11:30
Nie zrozumiałeś tekstu. Im więcej OZE tym więcej subsydiów dla paliw kopalnych, ponieważ tylko one są w pełni dyspozycyjne.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: antymonopol 17.10.2018r. 13:12
Kompletna bzdura.Trzeba skończyć z subsydiowaniem węgla i energetyki węglowej bo im więcej energii z węgla tym jest ona droższa z powodu drogiego węgla i coraz wyższych opłat za emisje CO2.Natomiast im więcej coraz tańszych OZE i magazynów energii tym energia jest tańsza.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Eko 17.10.2018r. 11:38
O świetlanych perspektywach to pisano do 1989 roku, ale nie sprawdziło się. System musi mieć w pełni dyspozycyjne elektrownie, które będa pracować również w pochmurne i bezwietrzne dni. Nawet jak moce wiatraków wzrosną z 6GW do 60GW to i tak 30GW musi być w elektrowniach dyspozycyjnych, czyli znów węgiel, no może trochę gazu jak Putin i Trump pozwolą.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Sum 17.10.2018r. 08:14
P. profesor ma 100% racji w sprawie sprzężenia zwrotnego (bez technologii tradycyjnych - 100%rezerwy systemu nie ma i szybko nie będzie). Koszty rynku mocy to koszty rozwoju OZE. Natomiast nie wydaje mi się, żeby Komisja Europejska nie wymusiła wysokiej ceny CO2. Chyba, że Niemcy się zdenerwują (los przemysłu), choć wyniki wyborów w Bawarii wskazują na rozdarcie Niemców, wielu chce zmiany, ale wielu tą zmianę widzi w zielonych (leczenie dżumy cholerą). Jak zareaguje CDU w Niemczech trudno zgadnąć (muszą ratować swoją władzę, na razie daje się razem z SPD i zielonymi). Może otrzeźwieją, a może nie. Polityka UE powoduje, że Europa będzie przemysłowym skansenem, bo cała Azja, USA itd. ma ideologię klimatyczną w nosie. Im bardziej my podwyższamy ceny, a OZE jeszcze długo będzie ceny nam podwyższać tym konkurencja przemysłowa się bardziej cieszy. Europa traci udział w światowym pkb w zastraszającym tempie, ale na razie nie rusza to polityków. Niemcy dzięki swojemu pomysłowi na energię (sporo taniego węgla i przerzucanie kosztów OZE na osoby prywatne) i tradycji się jakoś trzymali. Zaczadzenie z roku 1968 nie mija.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: zgryźliwy 17.10.2018r. 09:49
Pojawiają się także inne elementy błędnego koła: np. nie robimy podwyżek cen prądu w okresie wyborczym, to wprowadzamy osłony dla ludności, czyli brniemy w psucie rynku. Ale może nowy układ cen spowoduje rozwój przestarzałej technologii elektrowni jądrowych ? Bo 20 wielkoskalowych, państwowych, molochowatych 1000 MW bloków atomowych może spowodować, że żyjemy bez OZE, bez CO2, bez giełdy i 100 % obligo, maklerów i analityków giełdowych i w ogóle wszystkiego tego, o co się od tylu lat tutaj spieramy. Przy tej technologii etatyzm jest lepszy od liberalizmu.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Sum 17.10.2018r. 10:17
Nie ma żadnego rynku energii elektrycznej. Jest tylko i wyłącznie kierowane przez urzędników unijnych i polskich sterowanie narzędziami udającymi rynek. Jaki to rynek gdy lansuje się różnymi metodami regulacyjnymi (KE)opodatkowanie CO2 na poziomie mniej więcej 270 zł/ tonę węgla (głównego paliwa W Polsce i na świecie). Gadanie o rynku to ściema dla maluczkich. "Rynek" jest regulowany na poziomie na jakim się państwu socjalistycznemu nie śniło.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Energetyk77 17.10.2018r. 11:35
Masz rację, ale nie do końca. Różnica między doliną zapotrzebowania a szczytem to jak 13GW do 25GW czyli 92% podstawy. To znaczy, że może być 13GW w atomie aby pracowało w podstawie i dodatkowo trzeba mieć jeszcze 12GW elastycznych mocy dyspozycyjnych jako podszczytowe i szczytowa. I niezależnie od punktu startu analizy kończymy na elektrowniach weglowych.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Jarek 17.10.2018r. 10:30
U nas jedna duża elektrownia pracuje... aby pokryć straty energii. Ale gdyby np: 1/4 tych "miliardów" przeznaczyć na rozwój Magazynów Energii (lit.-jon, power to gas- wodór, a może kwas mrówkowy...?, redukcję platyny w ogniwach paliwowych itd.). Inteligentne i rozproszone sieci, wspomagane małymi małoobsługowymi źródłami prądu (a nie blokami kilkusetwatowymi- gdzie straty duże)... To miałoby to wszystko swój sens ! Gdyby wiało, świeciło słońce... Można byłoby się cieszyć, bo napełniały by się nasze magazyny gazu i energii i ... nie byłoby "ujemnych cen prądu", czy "dołków nocnych"... i strat energii. No i Środowisko by się cieszyło oraz nasze portfele.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: zgryźliwy 18.10.2018r. 09:33
Przy dzisiejszym stanie wiedzy magazyn energii to brednia. Wyobraź sobie, że ze zostanie wynaleziony magazyn el.en. o gęstości energii kilkadziesiąt razy większej, niż dzisiaj, a więc o gęstości takiej, jak w węglu. Wtedy zamiast kosztu kanalizacji i siatki ogrodzeniowej musisz postawić skomplikowaną budowlę magazynową o rozmiarach składowiska węgla i koszcie drugiej elektrowni. To będzie magazyn na 20 dni. A jeśli flauta potrwa dwa miesiące ? Postawisz magazyn trzymiesięczny ? A co do małych źródeł bez strat przesyłu: efekt skali działa zawsze, i zawsze duże korporacje zbudują wielkoskalowe farmy wiatrowe i fotowoltaiczne, bo tak jest taniej. I na śmierć zapominamy, że przesył na 1km przez płot sąsiada to też przesył tak samo stratny ( podziel 400 kV przez 400 V, policz kwadrat prądu ). I że nie unikniesz utrzymywania sieci państwowej, bo zawsze przyjdzie dzień, gdy nie wieje i nie świeci i 2-godzinny akumulator nie wystarczy.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Eko 17.10.2018r. 12:38
Tylko przed tymi inwestycjami w magazyny energii trzeba (jak pisze profesor) poprosić Komisję Europejską, aby wydała dyrektywę zmieniającą prawa fizyki przynajmniej te w zakresie przemian energetycznych oraz magazynowania energii. Dalej już będzie łatwo, tylko taka dyrektywa musi być przez Naturę wdrożona w życie. Bo co będzie jak Natura zignoruje dyrektywę?
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Jurekk 22.10.2018r. 12:46
Czytając te wszystkie komentarze widać jasno, że drepczemy wszyscy w miejscu, nie ma jak na razie dobrego rozwiązania i pozostaje nam czekać na przełom w wynalezieniu dobrego rozwiązania.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Dodaj nowy Komentarze ( 12 )

DODAJ KOMENTARZ
Redakcja portalu CIRE informuje, że publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu CIRE. Redakcja portalu CIRE nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Przesłanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu umieszczania komentarzy do informacji i materiałów publikowanych w portalu CIRE.PL
Ewentualne opóźnienie w pojawianiu się wpisanych komentarzy wynika z technicznych uwarunkowań funkcjonowania portalu. szczegóły...

Podpis:


Poinformuj mnie o nowych komentarzach w tym temacie




cire
©2002-2019
Agencja Rynku Energii S.A.
mobilne cire
IT BCE