ENERGETYKA, RYNEK ENERGII - CIRE.pl - energetyka zaczyna dzień od CIREHandel emisjami CO2
Właścicielem portalu jest ARE S.A.
ARE S.A.

SZUKAJ:



PANEL LOGOWANIA

X
Portal CIRE.PL wykorzystuje mechanizm plików cookies. Jeśli nie chcesz, aby nasz serwer zapisywał na Twoim urządzeniu pliki cookies, zablokuj ich stosowanie w swojej przeglądarce. Szczegóły.


SPONSOR SERWISU


KONTAKT




Delingpole: Coraz więcej badań potwierdza, że katastrofa klimatyczna wywołana działalnością człowieka to mit
05.11.2017r. 22:04

Niedawna publikacja Jamesa Delingpole'a z portalu Breitbart.com poświęcona jest kolejnym badaniom potwierdzającym, że nie istnieją żadne naukowe podstawy, które uzasadniałyby tezę o tym, że globalne ocieplenie spowodowane jest działalnością człowieka, a szczególnie nadmiernymi emisjami dwutlenku węgla. Wygląda na to, że Porozumienie paryskie zostało oparte na celowo zmanipulowanych danych, fałszowanych po to, by narzucić wszystkim gospodarkom jeden, dodajmy nieprawdziwy obraz, gospodarki.
[Wprowadzenie] James Delingpole jest jednym z najbardziej znanych publicystów zajmujących się tematyką transformacji energetycznej, odnawialnych źródeł energii i globalnego ocieplenia. Jego teksty poruszają wiele aspektów mitu "katastrofy klimatycznej", która ma się dziać na naszych oczach za sprawą działalności człowieka na Ziemi. Delingpole nie szczędzi słów krytyki pod adresem grupy promotorów ideologii zwanej przez niego "Zieloną Zarazą", odnajdując w niej ciągoty do globalnej kontroli gospodarki, głęboko ukrytej pod frazesami o ekologii. Jak sam pisze - kluczem do zrozumienia tego, o co w tym wszystkim chodzi, jest zrozumienie, że: "globalne ocieplenie jest - i zawsze było - tylko pretekstem do przejęcia gospodarki przez globalistyczną lewicę.".

Naszym zdaniem, Delingpole ma rację. Obserwujemy od dłuższego czasu proces rozwoju nowej ideologii zwanej przez nas "zielonym komunizmem", który stał się już oficjalną ideologią Unii Europejskiej i podstawą do prowadzenia polityki klimatyczno-energetycznej. Polska nie da rady uwolnić się od wpływów nowej ideologii politycznej i gospodarczej, jeśli nie skupi się na ciągłym wykazywaniu, że została ona oparta o celowo fałszowane wyniki badań mające wykazać zależność pomiędzy emisją dwutelnku węgla, a zmianami temperatury na Ziemi.

Zapraszamy do lektury całej publikacji.

"Coraz więcej badań potwierdza, że katastrofa klimatyczna wywołana działalnością człowieka to mit"

Świat nauki - przeciwieństwo pseudonaukowego bełkotu wspieranego szczodrymi grantami - przedstawił właśnie dwa kolejne badania potwierdzające, że panika związana z globalnym ociepleniem będącym efektem działalności człowieka nie ma podstaw.

Jedno ze wspomnianych badań autorstwa Scafetta et al, opublikowane w International Journal of Heat and Technology, potwierdza, że "Przerwa" w globalnym ociepleniu rzeczywiście ma miejsce i wydaje się, że "zmiana klimatu" to rezultat naturalnych, cyklicznych wahań a nie produkowanych przez człowieka emisji CO2.

Abstrakt

W okresie od 2000 do 2016 roku obserwujemy spowolnienie ocieplania się klimatu, które zwolennicy teorii globalnego ocieplenia pochodzenia antropogenicznego określili jako "pauzę" lub "przerwę". Określenia te wybrano celowo, aby zasugerować, że obserwowany okres zatrzymania wzrostu temperatury jest efektem naturalnego zawahania się klimatu (np. wskutek pochłonięcia nadmiaru ciepła z powietrza przez wody oceaniczne) co z resztą jest niekiedy uwzględniane w modelach komputerowych i traktowane jako potwierdzenie raczej niż zaprzeczenie paradygmatu opartego na teorii globalnego ocieplenia pochodzenia antropogenicznego (ang. Anthropogenic Global Warming Theory, w skrócie AGWT).

W części pierwszej publikacji powołano się na analizę statystyczną, która z 95-procentową pewnością pozwala odrzucić wspomniane określenia, ponieważ okres zatrzymania wzrostu temperatury przedłuża się i przekroczył już wskazywany przez samych zwolenników teorii globalnego ocieplenia 15-letni okres przerwy. Jakkolwiek nagły wzrost temperatury obserwowany na przełomie 2015-2016 roku, okrzykniętego "najgorętszym rokiem w historii", mógł wywołać wrażenie, że chwilowa przerwa w ocieplaniu się klimatu dobiegła końca w roku 2014, autorzy niniejszej pracy dowodzą, że taki gwałtowny wzrost temperatury nie jest wywołany działalnością człowieka lecz wystąpił w efekcie naturalnych, nagłych wahań klimatu, związanych ze zjawiskiem tzw. Oscylacji Południowej El Niño (ang. El Niño Southern Oscillation, w skrócie ENSO). Autorzy pracy wskazują, że jeśli pominąć anomalie pogodowe wywołane przez ENSO, trend temperatury utrzymujący się w latach 2000 -2016 wyraźnie różni się od symulacji komputerowych opartych na modelu ogólnej cyrkulacji ( ang. general circulation model, w skrócie GCM). Tak więc jest wielce prawdopodobne, że modele GCM używane do wspierania teorii globalnego ocieplenia pochodzenia antropogenicznego są obarczone błędem. Natomiast semi-empiryczne modele klimatyczne zaproponowane w latach 2011 i 2013 przez Nicolę Scafetta, autorkę pracy, oparte na ściśle określonym zestawie naturalnych wahań klimatu, wywoływanych przez czynniki astronomiczne, a także zakładające ograniczony wpływ czynników antropogenicznych, znacznie lepiej korespondują z najnowszymi obserwacjami.

Zatem autorzy badania stawiają tezę, że prognozowanie katastrofy klimatycznej w oparciu o modele komputerowe, na które powołują się alarmiści klimatyczni, jest błędem.

Drugie badanie naukowe, przeprowadzone przez Hodgkins'a et al, opublikowane w Journal of Hydrology, dotyczy występowania powodzi w Ameryce Północnej i Europie.

Pokazuje ono, że w przeciwieństwie do twierdzeń alarmistów klimatycznych, skala powodzi nie zwiększyła się z powodu "globalnego ocieplenia" lub "zmian klimatycznych".

Zjawiska powodziowe mają więcej wspólnego z przypadkiem, niż z jakimkolwiek zauważalnym długofalowym trendem. Nie stwierdzono związku między powodziami i "globalnym ociepleniem".

Abstrakt

Obawy związane z potencjalnym wpływem zmian klimatu pochodzenia antropogenicznego na częstotliwość występowania zjawisk powodziowych zaowocowały dużą ilością badań skupiających się na analizie trendów powodziowych na przestrzeni wielu lat. W licznych badaniach przeanalizowano trendy na podstawie rocznych maksymalnych przepływów rzek, a niektóre z nich określiły ilościowe zmiany przepływów w największych powodziach na przestrzeni 25-100 lat, tzn. tych, które miały najpoważniejsze skutki społeczne. Dotychczasowe badania nad poważniejszymi powodziami opierały się na niewielkiej liczbie bardzo dużych zlewni wód ,na które miały w różnym stopniu wpływ takie czynniki jak budowa sztucznych zbiorników czy urbanizacja.

W opisywanym tutaj badaniu, trendy w częstotliwości występowania największych powodzi w latach 1961-2010 oraz 1931-2010 obliczono przy użyciu bardzo dużej bazy danych (ponad 1200 instrumentów pomiarowych) z różnych zlewisk na terenie Ameryki Północnej i Europy; do badania wykorzystano jedynie zlewnie zmienione działalnością człowieka w minimalnym stopniu, skupiając się raczej na zmianach spowodowanych przez klimat a nie przez człowieka.

Badanie trendów charakteryzujących największe powodzie opierało się na liczeniu przekroczeń danego progu powodziowego zarejestrowanych przez daną grupę przyrządów pomiarowych.

Dane dotyczące występowania znaczących trendów różniły się zależnie od grupy wskaźników pomiarowych i były zdeterminowane przez rozmiar zlewni, jej lokalizację, klimat, próg powodziowy i okres prowadzenia obserwacji, co wskazuje, że uogólnienia dotyczące występowania pewnych trendów powodziowych w odniesieniu do dużych obszarów lub różnych typów zlewni nie mają uzasadnienia. Ogólnie rzecz biorąc, liczba znaczących trendów w częstotliwości występowania powodzi w Ameryce Północnej i Europie była mniej więcej liczbą spodziewaną ze względu na samo prawdopodobieństwo ich wystąpienia. Rozłożone w czasie zmiany w występowaniu dużych powodzi ograniczały się do różnic z dekady na dekadę i nie stanowiły długoterminowych trendów.

Wykazano trzy razy więcej znaczących związków pomiędzy występowaniem powodzi i AMO (Atlantic Multidecadal Oscillation - zjawisko odnoszące się do cykliczności ochładzania i ocieplania Atlantyku - przyp. redakcji), niż pomiędzy wystąpieniem powodzi w efekcie długoterminowych trendów.

Kilka wniosków z powyższych badań

Po pierwsze, kolejny raz obalony został mit, że istnieje zgoda wśród naukowców w kwestii katastrofalnych, spowodowanych przez człowieka zmian klimatycznych. W rzeczywistości, jak już pisałem wcześniej, co roku ukazują się dziesiątki publikacji autorstwa rzetelnych naukowców cieszących się doskonałą reputacją, którzy poddają w wątpliwość zasadność głoszenia zmian klimatu będących efektem działalności człowieka. Po drugie, alarmiści nienawidzą gdy im się to wypomina. W odpowiedzi na mój artykuł w http://www.breitbart.com/zatytułowany Globalne Ocieplenie to Mit (Global Warming is a Myth, Say 58 Scientific Papers in 2017) alarmistyczna strona internetowa opublikowała polemikę autorstwa rzekomo wiodących naukowców-ekspertów ds. klimatu. Problem w tym, że wszyscy ci "eksperci" byli członkami kliki alarmistów klimatycznych, w ramach której wzajemnie recenzują oni swoje publikacje i bezwzględnie wykluczają z debaty wszystkich naukowców, którzy ośmielają się z nimi nie zgadzać.

Po trzecie, alarmiści wiedzą, że to już koniec i że od jakiegoś czasu mają "przechlapane". Ale w interesie ograniczania szkód, starają się powoli - i na swoich warunkach - wprowadzać korekty (oczywiście w ramach dopuszczalnego marginesu błędu), niż dać znienawidzonym sceptykom (takim jak wypowiadający te słowa) pretekst do wrzasku.

To właśnie wydarzyło się w ubiegłym miesiącu po ukazaniu się tej sensacyjnej publikacji autorstwa wiodących alarmistów klimatycznych, w tym Mylesa Allena z Uniwersytetu w Oxfordzie, w Nature Geoscience. Zwodniczy i nudny abstrakt skrywał zdumiewające przyznanie faktu, że ich modele komputerowe szokująco przeszacowały wpływ dwutlenku węgla na globalne ocieplenie.

To z kolei oznacza oczywiście, że cała ta panika związana z antropogenicznym globalnym ociepleniem (wywoływana głównie w oparciu o modele komputerowe ) to stek bzdur (nie kupujemy tego, Myles) i najwyższy czas, by ci finansowani z kieszeni podatnika panikarze zrobili ze swoim życiem coś pożytecznego dla odmiany.

Ale gdy dziennikarze zwrócili na to uwagę, alarmiści odpowiedzieli atakując ich za rzekome przekręcenie tezy postawionej w ich publikacji. No, dobra, spójrzmy na to tak: jeśli krętacka firma - powiedzmy Enron Inc - publikuje roczne sprawozdanie z podsumowaniem, które mówi: "Dobra wiadomość. Nasze zyski znowu idą w górę a nasze perspektywy są lepsze niż kiedykolwiek", lecz po dokładniejszej analizie przepływów finansowych okazuje się, że to brednie, dziennikarze nie będą przecież spełniać pobożnych życzeń firmy Enron/Globalne Ocieplenie Inc i karmić opinię publiczną jej optymistycznymi raportami.

Wyjaśnijmy sobie coś w związku debatą na temat globalnego ocieplenia klimatu. ( Pewnie już o tym wcześniej wspomniałem, ale warto to powtórzyć). Każdy, kto na tym etapie sporu nadal reprezentuje stanowisko alarmistyczne, jest albo kłamcą, oszustem, hochsztaplerem, kanciarzem, pozbawionym kompetencji bęcwałem, oportunistą, szarlatanem albo kimś tak niewyobrażalnie głupim, że z mocy prawa powinno się mu zabronić wyrażania opinii na jakikolwiek temat.

To tyle jeśli chodzi o naukowców

Pasożytniczy przemysł korzystający z owoców tego śmieciowego pseudo-naukowego nonsensu, który alarmiści klimatyczni puszczają w eter, jest jeszcze gorszy.

Tylko jeden drobny przykład. W ostatnich tygodniach brytyjska prasa pełna była opowieści o niesamowitym postępie, jaki dokonał się w branży morskiej energetyki wiatrowej, gdzie koszty spadły tak wyraźnie, że nagle te morskie eko-krucyfiksy przynoszące śmierć nietoperzom, ptakom i wielorybom stały się bardziej konkurencyjne niż kiedykolwiek wcześniej. Prawie nie było gazety, która nie dałaby się nabrać na tanią propagandę w związku z tą "dobrą nowiną".

Akcja była mocno wspierana przez wielu interesariuszy: "koalicję firm i organizacji społecznych" (w tym takie firmy i organizacje jak: Dong Energy, General Electric, Szkocka Energia Odnawialna, Siemens, Gamesa, SSE, Vattenfall, Greenpeace, Marine Conservation Society i Światowy Fundusz na rzecz Przyrody-WWF) ".

Pozostaje spojrzeć na tę listę i i podziwiać siłę, zasięg oddziaływania i finansową potęgę tych konspiratorów. Potężne, globalne organizacje pozarządowe i ogromne konglomeraty przemysłowe z łącznymi dochodami mierzonymi w miliardach. Ekologizm (ang. Environmentalism) nie kojarzy się już z epoką małych, niewinnych interesików. To gigantyczny, wyciągający swoje macki, wyjątkowo chciwy i skorumpowany biznes koloru zielonego, inaczej mówiąc, "Zielona Zaraza".

I wiecie co? Tego newsa-bezrefleksyjnie powtarzanego przez mainstreamowe media, lansowanego też przez BBC porównałbym do końskiego łajna. Ale właściwie było jeszcze gorzej: to było łajno lisie, i każdy, kto je wąchał , wie, że jest o wiele bardziej szkodliwą, nieprzyjemną, i paskudną substancją.

Obecnie brytyjski think tank The Global Warming Policy Foundation (GWPF) zgłosił sprawę tych oszustw do Organu ds. Standardów Reklamy (ang. the Advertising Standards Authority).

A Paul Homewood (brytyjski sceptyk klimatyczny, prowadzi blog pt notalotofpeopleknowthat, przyp. red.)policzywszy koszty doszedł do tego, że to żaden intratny interes dla nas, podatników, lecz jeszcze jedna próba drenowania naszej kieszeni na masową skalę.

Warto o tym pamiętać, kiedy znowu będzie słychać biadolenie na temat Trumpa, po tym jak znowu podejmie jakąś sensowna decyzję typu wycofanie się z paryskiego porozumienia klimatycznego lub odejście od tzw. Planu Czystego Rozwoju (ang. Clean Power Plan). Globalne ocieplenie to największy przekręt w historii świata. Nie da się z nim tak szybko rozprawić.

James Delingpole

Tłumaczenie i opracowanie: Redakcja stopwiatrakom.eu

Źródło:
http://www.breitbart.com/big-government/2017/10/10/delingpole-man-made-climate-catastrophe-is-a-myth-more-studies-confirm/
STOPwiatrakom.eu

KOMENTARZE ( 8 )


Autor: Grzegorz Wiśniewski 06.11.2017r. 00:11
Napisze dłuższy komentarz, bo wydaje mi się, że w tym artykule zostały przekroczone powszechnie uznane w dziennikarstwie, zasady w komunikacji ze społeczeństwem w kwestiach trudnych, czy też zasady tzw. uczciwe debaty w kwestiach kontrowersyjnych. Wiadomo, że populistyczne media nie będą się rozpisywać się o tym, że pies ugryzł człowieka, a chętnie będą trąbić o tym, że człowiek ugryzł psa. To nie znaczy jednak, że ekspert, profesjonalny dziennikarz, a nawet polityk (tu o wysokie standardy najstaranniej) ma powielać takie "newsy".
Zastanawiam się dlaczego w tym przypadku wpływowe stopwiatrakom.eu sięgając po tekst wysoce niewiarygodny i opiniotwórcze CIRE.pl przedrukowując tekst bez komentarza. schodzą do poziomu odpowiadającego brukowcom
Nie krytykuję stopwiatrakom.eu za poglądy czy nawet światopogląd wydawców portalu. Rozumiem, że w imię interesów gospodarczych, politycznych niektórzy w imię ideologii lub władzy odchodzą nauki czy nawet racjonalizmu. I nawet od razu zastrzegam, że wycofam się z powyszych zarzutów, jeżeli stopwiatrakom.eu chce jedynie pokazać że ma taki, a nie inny interes, a CIRE.pl. uważa ze to ważne o poglądach stopwiatrakom.eu informować opinie publiczną. Demokracja dopuszcza egoizm, nawet wśród przykazań nie ma "nie kłam". Można nawet powiedzieć, że czegoś się nie chcę i tyle; bez próby udowodniania, że to ma sens czy ze jest to społecznie dobre.
Ale jeżeli już ktoś chce wejść na wyższy poziom i działać w "interesie społecznym" to powinien baczyć na źródło informacji, jego weryfikację i poziom argumentacji. Sprawa jest zbyt trudna i zbyt poważna aby tak niefrasobliwie pisać. Są w Polsce uznani klimatolodzy można ich zapytać o pomoc gdy mamy wątpliwości co do źródła. Trudno się bezkrytycznie zgodzić z publikacjami opartymi na insynuacjach, teoriach spiskowych wtedy, gdy chodzi o przekaz i szerszy wpływ na opinię publiczną. Trudno z czymś takim się pogodzić komuś, kto obie redakcje traktuje jako profesjonalne. To dlatego pisze ten komentarz.
Przytoczone i skrupulatnie tłumaczone źródło Breitbart News i sam autor James Delingpole trafiali dotychczas co najwyżej do typowych brukowców. Nikt poważny nie zdecydował się na powielanie tego typu treści, nie dlatego, że bał się światowej finansjery żyjącej z zielonych technologii, ale ze zwykłego wstydu, z przyzwoitości. Naukowcy zasadniczo nie chcieli nawet do tego poziomu schodzić, ale ci którzy zaryzykowali w całości (wg mojej wiedzy żaden poważny klimatolog nie poparł rewelacji Delingpole) odrzucało ten właśnie artykuł z uwagi na zasadniczo błędne i oszukańcze rozumowanie.
Portal Breitbart News denialityczynymi fake news'ami w sprawie globalnego ocieplenia bezceremonialnie oczywiściej bez żenady wspierał Donalda Trumpa w jego kampanii prezydenckiej. Ale ostatnio nawet administracją prezydenta Trampa odcięła się od takiego "przyjaciela" i przyznała, że to ludzka działalność jest dominującym motorem globalnego ocieplenia, z którym trzeba walczyć. Podaje link do najnowszego raportu przygotowanego przez kluczowe instytuty i agendy badawcze administracji Trumpa - Climate Science Special Report - Fourth National Climate Assessment https://science2017.globalchange.gov
Proszę portale stopwoatrakom.eu i cire.pl o weryfikowanie przynamniej tych najbardziej podejrzanych źródeł informacji lub opatrzenie ich komentarzem eksperckim. Spontaniczne komentarze jak ten sprawy nie załatwią. Nie wdaje się w sprawy zmian klimatu, zwracam tylko uwagę na niezwykle w tym przypadku niską wiarygodność źródła. Dla porządku dodam, że w sprawach klimatycznych energetycy nie powinni uchodzić za ekspertów, ale (nawet nie będąc w tym obszarze ekspertami) mogą pisać o tym jakie w tej spraw mają interesy, poglądy, wyobrażenia itp., bez ubierania się w szaty ekspertów.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Damian 06.11.2017r. 11:12
Szanowny Panie Grzegorzu!

Stosuje Pan w swoim komentarzu niestety metodę znaną i niegodną. Zamiast odnieść się do argumentów mówi Pan o człowieku. Proszę podać, które ze słów Brytyjczyka są nieprawdziwe. Którym wynikom przytoczonych przez niego badan Pan zaprzecza i na jakiej podstawie. wie Pan, mało który obywatel potwierdzi, że kradnie, a jednak więzienia są pełne złodziei. to, że mało który klimatolog potwierdzi tezy z komentowanego artykułu, nie świadczy jeszcze o jego niewiarygodności. Od setek lat marynarze informowali o trzydziestometrowych gigafalach. Wszyscy wkładali te opowieści między bajki do chwili, gdy zaobserwowano je na zdjęciach satelitarnych. W tym wypadku także mało który klimatolog potwierdzał historię żeglarzy. I co? Rację mieli ci "głupcy" sprzed kilkuset lat.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: tygrys_myszowaty 06.11.2017r. 14:44
Hi hi, proponuję, żeby CIRE poszło nawet o krok dalej - i zaczęło komentarze eksperckie dodawać do wypowiedzi Grzegorza Wiśniewskiego.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: no name 15.11.2017r. 19:18
Szanowny Panie Damianie
Chyba Pana zawiodło czytanie ze zrozumieniem, bo nie śmiem przypuszczać by zastosował Pan zasadę "najgłośniej krzyczy ŁAPAĆ ZŁODZIEJA ten co sam ukradł". Czy Pan Wiśniewski odniósł się ad personam, co chce Pan zasugerować, czy do produktów pracy tej persony i sposobu, w jaki są traktowane, także przez tych, którzy w artykule źródłowym wskazani zostali jako odbiorcy "entuzjastyczni" (administracja Prez. Trumpa). To jest zasadnicza różnica. Więc niegodne jest stawianie zarzutu o zastosowanie metody"znanej i niegodnej". Odnoszę wrażenie, że to Pan taką metodę właśnie zastosował.
Natomiast odnośnie istoty światowego sporu: jest truizmem, że klimat na Ziemi, w jej geologicznej historii, podlegał samoistnym zmianom i naiwnością byłoby twierdzenie, że proces tych naturalnych zmian ustał za naszych czasów i dopiero człowiek wymusza kolejną ich odsłonę. Sęk w tym, że aktywność człowieka, na wielką skalę zmieniającego całe ekosystemy, z czym chyba się Pan zgodzi, chociaż zapewne mimo wszystko wielokrotnie słabsza od procesów naturalnych, może zadziałać jak języczek u wagi. I dlatego taka bezceremonialność w negowaniu problemu jest co najmniej nie na miejscu.
I druga refleksja: zarzucanie "Zielonej Zarazie" bycia sponsorowanym w świetle poziomu benefitów płynących do "Czarnej Zarazy" to jest już znacznie więcej niż manipulacja. To jest jawne uczestnictwo w kreowaniu fake-reality, opartej na fake newsach i generalnym podkopywaniu zaufania do jakichkolwiek źródeł informacji - idealna usługa na rzecz tych, który chcą rządzić stadem zdezorientowanych baranów (bo tak jest im łatwiej)
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: zgryźliwy 06.11.2017r. 11:06
Pan wiatraki budujesz, a ja oddycham smogiem. Nieszczęsne CO2 to tylko z jeden aspektów. Ludzkość o wiele bardziej zyskałaby na walce o czyste powietrze w rejonach zamieszkiwania, a tu są potrzebne zupełnie inne techniki. Po wielokroć zwracam Panu uwagę, że budowa wiatraka nie wyłączy pieca kopciucha w Pańskiej dzielnicy, ani nawet pańskiego prywatnego kominka. Pańska wieloletnia działalność jest nie na temat. Chimera, nie przynosząca, co najbardziej bolesne, efektów ekologicznych.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Grzegorz Wiśniewski 06.11.2017r. 20:47
@Komentatorzy
Nie mam oczywiście zamiaru "nawracać, ani tym bardziej polemizować w sprawach których artkuł dotyczy, bo nie jestem klimatologiem, nie mam kompetencji w tym zakresie. I podejrzewam, że razem z szanownymi komentującymi nie możemy zmierzyć się z główna tezą oryginału i wstępem do jej tłumaczenia. Przypomnę: "publikacja ... jest kolejnym badaniom potwierdzającym, że nie istnieją żadne naukowe podstawy, które uzasadniałyby tezę o tym, że globalne ocieplenie spowodowane jest działalnością człowieka" (żadne naukowe!).

Zwróciłem tylko uwagę na niewiarygodne pierwotne źródło. Nietrudno sprawdzić w intrenecie, że jest to źródło fake newsowe, objęte dochodzeniem o wpływach Rosji na dezinformacje w czasie kampanii w USA, także w sprawach klimatu i oczywiście nie mające nic wspólnego z wiedzą na ten temat.

@Damian
Panie Damianie, właśnie z powyższego powodu (źródło i moja ograniczona w tej materii widza) nie wdaję się już w "analizy" p. Delingpole i nawet jak go nie ma w naukowych bazach danych i nikt z naukowców go nie cytuje to nie chcę go deprecjonować. W tej chwili idą w USA olbrzymie środki na udowodnianie że antropogenicznego GO nie ma, a ci którzy myślą inaczej tych środków są pozbawiani. Dlatego właśnie w komentarzu przytoczyłem najnowsze, odpowiadające na powyższą tezę, opracowanie ośrodków naukowych amerykańskich zatwierdzone przez administrację największego obecnie przeciwnika teorii GO i "Zielonej Zarazy (OZE) oraz orędownika spalania paliw kopalnych bez względu na GO czy szkody środowiskowe - prezydenta Trumpa. Raport (choć pewnie były naciski) nie zostawia wątpliwości, że jest dokładnie odwrotnie niż pisze p. Delingpole. Przytoczę pierwsze z brzegu zdanie ze streszczenia wyników badań: Many lines of evidence demonstrate that it is extremely likely that human influence has been the dominant cause of the observed warming since the mid-20th century. Over the last century, there are no convincing alternative explanations supported by the extent of the observational evidence. Pod taki wniosek jest podana solidna bibligrafia, metoda, recenzję itp.

Nie przeszkadza to oczywiście Trumpowi jako extracjoniście stosować bez ograniczeń i bez względu na skutki znaną zasady "drill baby drill" i za skutki tego co robi będzie oceniony, ale przynajmniej nie naraża się na zarzut o celową dezinformację opinii publicznej w tej kwestii na dzisiaj naukowo potwierdzonej.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Katolik 07.11.2017r. 07:47
Autor tego artykułu powinien przeczytać encyklikę "Laudato Si"... Jeśli to nie pomoże, to powinien być w trybie natychmiastowym ekskomunikowany !!!
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Damian 16.11.2017r. 13:12
Szanowny no name!

Nie używam tytułu pan lub pani, bo skądże mam poznać płeć. o odkrywcy Troi wszyscy specjaliści mówili wariat. Jakież było ich zdumienie, gdy to on miał rację. Jakież było ich zdumienie, gdy okazało się, że wystarczyło uważnie poczytać Homera, by przejść do historii. Proszę mi no name odpowiedzieć na następujące pytanie: dlaczego UE nie wprowadzi nakazu importu tylko tych towarów, które są wytworzone przy pomocy energii co najmniej w 20 procentach pochodzącej z OZE? Moim zdaniem odpowiedź jest następująca: zieloność to bujda. Chodzi jedynie o to, by tanio produkować w Chinach i zgarniać kasę. Nikt z decydentów się ekologią nie przejmuje. Druga sprawa to eksport drogich "zielonych" technologii i zgarnianie kasy po raz drugi. Czy no name wie, że przy produkcji baterii do jednego samochodu elektrycznego wytwarza się tyle CO2, ile w ciągu ośmiu lat użytkowania pojazdu spalinowego? Na koniec zostawiam do przemyślenia taką kwestię. Kilkadziesiąt milionów lat temu miało miejsce wielkie bum. w Krótkim czasie, nieporównanie krótszym niż działalność człowieka, drastycznej zmianie uległy warunki życia na Ziemi. Ziemia, prawdopodobnie ze smutku z powodu tego co ją spotkało, zrobiła sobie dzidziusia. Jak na tę chwilę 6 miliardów z kawałkiem tych dzidziusiów. Skoro Ziemia przetrwała wielkie bum, przetrwa i spalanie węgla. Tak na marginesie szanowny no name. Czemu skoro "zielona" technologia jest taka zbawienna ekolodzy nie stworzą fabryki, w której będą wytwarzać wiatraki dajmy na to bez pobierania pensji? Technologia by staniała i możnaby ocalić w ten sposób tysiące zwierząt oraz roślin. Nie trzebaby wtedy dotować "zielonego" badziewia. Ekolodzy są tacy altruistyczni, tacy non profit... Jeśli tak, niech zapychają w fabrykach za darmo i przywożą nam wiatraki. Niech nam je jeszcze non profit zainstalują. Wtedy uwierzę, że nie są obrońcami wyłącznie interesów paru firm. W przeciwnym razie będę jedynie pamiętał, że różne "zielone" organizacje sponsoruje Gasprom, nie czerpiący zapewne z tego żadnych korzyści.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Dodaj nowy Komentarze ( 8 )

DODAJ KOMENTARZ
Redakcja portalu CIRE informuje, że publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu CIRE. Redakcja portalu CIRE nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Przesłanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu umieszczania komentarzy do informacji i materiałów publikowanych w portalu CIRE.PL
Ewentualne opóźnienie w pojawianiu się wpisanych komentarzy wynika z technicznych uwarunkowań funkcjonowania portalu. szczegóły...

Podpis:


Poinformuj mnie o nowych komentarzach w tym temacie




cire
©2002-2020
Agencja Rynku Energii S.A.
mobilne cire
IT BCE