ENERGETYKA, RYNEK ENERGII - CIRE.pl - energetyka zaczyna dzień od CIREHandel emisjami CO2
Właścicielem portalu jest ARE S.A.
ARE S.A.

SZUKAJ:



PANEL LOGOWANIA

X
Portal CIRE.PL wykorzystuje mechanizm plików cookies. Jeśli nie chcesz, aby nasz serwer zapisywał na Twoim urządzeniu pliki cookies, zablokuj ich stosowanie w swojej przeglądarce. Szczegóły.


SPONSOR SERWISU


KONTAKT




O tym, jak mamy zamknąć wszystkie polskie elektrownie węglowe do 2030 r. czyli ... historia pewnego rysunku
03.03.2017r. 11:58

prof. dr hab. inż. Konrad Świrski, Transition Technologies SA
Teza kolorowego i dopracowanego graficznie propagandowego opracowania "A Stress Test for Coal In Europe under the Paris Agreement Scientific Goalposts for a Coordinated Phase-out and Divestment" jest dość prosta - w Europie należy zamknąć wszystkie elektrownie węglowe i to właściwie natychmiast, bo do roku 2030, w przeciwnym razie czeka nas kataklizm. O tym ile warte są tezy i wnioski, każdy powinien zdecydować czytając je bezpośrednio, ja chciałbym się skupić na jednym aspekcie - jak można odmiennie rozumieć jedno, ogólnoświatowe porozumienie i jaka jest w tym rola jednego, kolorowego rysunku.
Pojawiło się ciekawe (z wielu względów) opracowanie "A Stress Test for Coal In Europe under the Paris Agreement Scientific Goalposts for a Coordinated Phase-out and Divestment", które wzmiankowane było już na CIRE.pl. Teza kolorowego i dopracowanego graficznie propagandowego dokumentu jest dość prosta - w Europie należy zamknąć wszystkie elektrownie węglowe i to właściwie natychmiast, bo do roku 2030, w przeciwnym razie czeka nas kataklizm. O tym ile warte są tezy i wnioski, każdy powinien zdecydować czytając je bezpośrednio, ja chciałbym się skupić na jednym aspekcie - jak można odmiennie rozumieć jedno, ogólnoświatowe porozumienie i jaka jest w tym rola jednego, kolorowego rysunku.

Porozumienie Paryskie (COP 21) - jak rozumiemy wyniki?

Podpisane w końcu 2015 roku przez wszystkie kraje świata w Paryżu, porozumienie COP21, ma dość prosty zapis. Kraje zobowiązują się do ograniczenia wzrostu średniej temperatury naszego globu o 2°C w stosunku do epoki preindustrialnej (a może nawet w przyszłości prac w kierunku ograniczenia wzrostu temperatury do 1,5 C) w ciągu następnych prawie 100 lat, a każdy z krajów dokona tego w ramach własnych wysiłków (nationaly intended contribution), które mają odzwierciedlać ich aktualne możliwości i chęci.

Pisałem wielokrotnie- nasze (polskie) rozumienie COP21, a europejskie (zielono-klimatyczne) rozumienie COP 21 rozmijają się zupełnie. Ten wpis pokazuje, że już w 2015 pokazywałem właśnie ten, kluczowy rysunek.

My jesteśmy przekonani, że zrobiliśmy wszystko, natomiast cele są niemierzalne (wskaźnika średniej temperatury nikt nie rozumie- nie wiadomo, gdzie i jak mierzyć, tak naprawdę nie wiadomo też do końca co to jest epoka industrialna) i że jest chyba jeszcze trochę czasu. Ponadto jesteśmy pewni, że w niczym, co podpisywała nasza delegacja nie ma ani słowa, ani jednej liczby związanej bezpośrednio z emisją CO2 i z emisją CO2 z elektrowni węglowych. Okazuje się, że mylimy się całkowicie. We wszystkich materiałach ze środowisk, nazwijmy to, "klimatyczno-europejskich" już od 2015 roku, pojawia się bowiem poniższy rysunek i to ja jego podstawie dochodzi się do wniosku, że elektrownie należy natychmiast zamknąć. Źródłem poniższej grafiki jest wspomniane w pierwszym akapicie opracowanie.

(800x539)Źródło "A Stress Test for Coal In Europe under the Paris Agreement Scientific Goalposts for a Coordinated Phase-out and Divestment", s. 16

Jak widać z tego, ładnego i kolorowego wykresu (jest szereg jego innych wersji z mniejszym lub większym udziałem kolorów i cieniowania) - dla utrzymania celów COP 21 musimy ograniczać CO2 i to nie w takim tempie jak dotychczas, ale nawet jeszcze szybciej i szybciej, aby wkrótce... żadnego CO2 nie emitować.

Pierwszy bowiem rysunek jest praźródłem do kolejnych analiz i na przykład poniżej na rysunku widać (tu wg tego samego opracowania, na kolejnych jego stronach) że stosuje się tajemniczo brzmiące nazwy oprogramowania o ciekawych skrótach jak SIAMESE (Simplified Integrated Assessment Model with Energy System Emulator) czy MESSAGE co sugeruje wysoki stopień komplikacji i obliczeń, ale oczywiście nie ma ani słowa jak to się liczy . Na koniec mamy końcową receptę - zamykać elektrownie węglowe w Europie! Wygląda na to, że taki dokument Polska podpisała w Paryżu, chociaż chyba nie do końca wiedzieliśmy co podpisujemy :)

(800x532)Źródło "A Stress Test for Coal In Europe under the Paris Agreement Scientific Goalposts for a Coordinated Phase-out and Divestment", s. 17

Jak tworzymy odpowiednie wykresy, a potem ich używamy

To ciekawe (z wielu względów) opracowanie "A Stress Test for Coal In Europe under the Paris Agreement Scientific Goalposts for a Coordinated Phase-out and Divestment" przygotowane jest przez organizację Climate Analytics - jedną z wielu podobnych w europejskim networkingu, lobbystycznych, quasi non-profit (ale w rzeczywistości dobrze finansowanych), zielonych, ni to firm naukowych, ni to think tanków. Network działa, bo ten wzmiankowany raport jest z kolei oficjalnie fundowany przez coś, co się nazywa KR Fundation, a tutaj jako szefa spotkamy mają, osobistą ulubienicę - Connie Hedegaard - byłego europejskiego komisarza do spraw tzw. Climate Action w latach 2010-2014. Connie cytowałem na blogu wielokrotnie, bo była (w ówczesnych czasach) kuriozum - jak ktoś bez jakiegokolwiek wykształcenia technicznego (jest duńskim literaturoznawcą i historykiem), z wielką pewnością siebie, wypowiada się o energetyce opowiadając tak przedziwne bzdury i to na poziomie, który nie kwalifikowałby się nawet do czasopism dla młodzieży z klas gimnazjalnych. Dziś opowiadanie kompletnego bezsensu jest standardem i Connie nie jest już tak wyrazista na tle innych "osobistości" i jak widać ma obecnie ciepłą posadę w organizacjach zajmujących się sprawami tzw. ogólnej poprawy życia na ziemi.

Pomijając samą kwestie networkingu warto wrócić do samego tekstu. Autorzy skupiają się na węglu (jest ich wielu, wśród nich też i ktoś z Polski , dzięki czemu nasz kraj, nasze elektrownie i nasze emisje są powoływane przed szereg bardzo często), jednak nie wiadomo z jakich powodów zgrabnie omijają chyba najważniejszy problem jakim jest fakt, że emisja CO2 od dawna jest kwestią ogólnoświatową i ewentualna zmiana temperatury powodowana zwiększeniem zawartości CO2 w atmosferze praktycznie nie zależy już od Europy (w tej chwili tylko 10 proc. światowej emisji to Europa, a licząc sektor energetyczny to tak ok. 4 proc. i za chwile będzie to odpowiadało rocznemu wzrostowi emisji CO2 państw Azji południowo wschodniej). Nie wiadomo też (a może i wiadomo) dlaczego autorzy krytykują tylko energetykę węglową, zapominając o wszystkich, innych przemysłach- na próżno szukać w opracowaniu jakichś analiz na przykład z branży transportowej, nie ma też wzmianki o problemach z dotrzymywaniem standardów w silnikach Diesla Volkswagena.

W opracowaniu zupełnie mętnie pisze się też o ograniczeniach modelu i o tym, że Chińczycy tak naprawdę przykrywają czapkami emisję europejską, ale po co właściwie to eksponować? Przekaz porozumienia paryskiego COP 21 jest bardzo prosty (w kwestii temperatury)- emisja CO2 musi spaść do zera, a wiążę się to z koniecznością jak najszybszego zamknięciami elektrowni węglowych i zastąpienia ich źródłami odnawialnymi.

Wróćmy może jeszcze do tego, kluczowego rysunku i zastanówmy się jak znaleziono korelację pomiędzy temperaturą i CO2. Tu trafiamy na, moim zdaniem rewelacyjny, nowy, europejski patent jak tworzyć rzeczywistość naukową (!!!)

Odnośnikami na rysunku jest na przykład taki artykuł: "Rogelj, J., G. Luderer, R. C. Pietzcker, E. Kriegler, M. Schaeffer, V. Krey, and K. Riahi (2015a), Energy system transformations for limiting end-of-century warming to below 1.5∘C, Nat. Clim. Change, 5(6), 519-527, doi:10.1038/nclimate2572.," ale tego autora i bardzo podobne (wręcz tożsame wyniki i rysunki) znajdziemy w opracowaniu kolejnej, ciekawej notabene, organizacji pod nazwą Potsdam Institute for Climate Impact Research (https://www.pik-potsdam.de), http://www.pik-potsdam.de/~anders/publications/schleussner_rogelj16.pdf.

Jak dalej patrzeć na odnośniki i cytowane źródła to z takim samym obrazkiem pokazuje się też raport "UNEP emissions gap report 2015" i szereg prac sygnowanych przez "Kriegler et al." "What does the 2°C target imply for a global climate agreement in 2020? The LIMITS study on Durban Platform scenarios, 2014, http://www.feem-project.net/limits/03_outreach_01_02.html, accessed 10/11/15. Tu z kolei jest coś pod nazwą FEEM http://www.feem-project.net/limits/ i kolejna grupa , quasi organizacja naukowo-doradcza czy też stowarzyszenie i jego badania. Potem w następnych opracowaniach pomiędzy tymi (i kilkoma jeszcze innymi grupami publikatorów i organizacjami w networkingu) jest szereg skrośnych cytowań, powołań na obliczenia i wyniki, które zawsze kończą się jednym i tym samym wykresem. Powoli, śledząc kolejne praźródła , dociekliwy badacz zaczyna czuć się jak James Bond w świecie powiązań i autocytowań. Po zatoczeniu wielkiego koła po literaturze i odnośnikach na samym końcu zawsze jest ten sam wykres.

Z całych tych klimatycznych badań i kolorowych raportów wyłania się nowy model badawczo publikacyjny, który można przedstawić w poniższych krokach.

Na początek tworzymy wykres - taki, który musi udowadniać nasze racje. W sensie naukowym zamieniamy się miejscami z Bogiem i najpierw tworzymy wynik działania świata, a potem dopracowujemy (wstecznie) trajektorie i wnioski. Pamiętam z podstawówki niezbyt kulturalną odpowiedź uczniów na pytanie- skąd wziąłeś takie wyliczenia i wykres? Mianowicie- "z d....py", ale będzie dobrze, bo tak ma być, bo taki wynik chciała nauczycielka. Teraz zaczynamy podobnie, ale mamy do dyspozycji grafików i dobre programy do tworzenia prezentacji.

Następnie tworzymy tzw. praźródło naszych obliczeń. Jest to pierwszy artykuł lub raport, w którym próbujemy mętnie opisać jak otrzymaliśmy wyliczenia. Oczywiście w żadnym wypadku nie podajemy jakichkolwiek wzorów lub danych wejściowych. Powołujemy się natomiast na to, że w naszych skomplikowanych, wielowariantowych studiach wykorzystaliśmy wiele innych modeli lub submodeli - tu używamy zwykle nazwy z dużymi literami np. IPCC AR5 model database, REMIDIUM - general equilibrium, TIAM-ECN - partial equilibrium, a w niektórych symulacjach dodatkowo np. BECCS (for electricity, biofuel, biogas, hydrogen production) - te nazwy można rzeczywiście znaleźć w niektórych źródłach, które cytowałem powyżej. Opisujemy mętnie i niejasno, ale za to mnożymy liczne scenariusze i warianty nazywając je low, high, medium lub reference i realistic, nigdy nie podajemy danych wejściowych, których użyliśmy do obliczeń. Całość możemy obudować kolejną fasadą nazywając ją np. jeszcze ogólniejszym modelem o dźwięcznej nazwie i fajnym skrócie jak np. LIMITS - model comparison study, MESSAGE czy SIAMESE (Simplified Integrated Assessment Model with Energy System Emulator). Samo praźródło, gdzie cokolwiek mówimy o tym jakie mamy założenia i wzory (choć i tak nic nie pokazujemy) jest raczej skrzętnie ukryte na samym dole i nigdy nie jest eksponowane.

W następnym kroku tworzymy szereg następujących po sobie artykułów i raportów, które skrośnie odnoszą się do siebie i opisują całość coraz bardziej ogólnie i powoli pokazują jedynie sam rysunek wynikowy. Jest on kopiowany przez kolejnych autorów (z networkingowych lub podobnie nakierowanych grup badawczych lub też zespołów wykonujących grant europejski na zadany temat). Tu powoli zaczynamy wkładać pewnych autorów z uczelni (nie tylko z quasi naukowych organizacji) i tworzymy tzw. solidny fundament badawczy. Wtedy znowu piszemy kolejny artykuł i cytujemy wszystkich naraz (co zwiększa zarówno tzw. indeks Hirscha, ale i buduje imponującą listę literatury do każdego raportu). Końcowy artykuł (lub artykuły), w którym jest znowu sam rysunek wynikowy (ale i solidne odnośnikowe pokazanie badań na wszystkich frontach i w wielu publikacjach) jest tym, co można następnie użyć już ostatecznie np. w prezentacji dla Komisji Europejskiej lub dla podkomisji energetycznej albo jak we wzmiankowanym raporcie o "Stress teście węglowym"

Całość ma nieprzemakalną fasadę- przynajmniej dla polityków i mediów. Nie sposób przecież polemizować z obliczeniami zawartymi w kilkudziesięciu publikacjach i to obliczeniami wariantowymi i z wieloma przypadkami referencyjnymi. Co prawda cały czas otrzymujemy na koniec taki sam wynik, ale jest i na to sposób bo (można samemu popatrzeć) na kolejnych rysunkach dodajemy cieniowanie co ma jakby sygnalizować dokładność modelu i że mogą być pewne odchylenia, ale przecież wynik jest zawsze ten sam- jedynie słuszny. Proszę pamiętać, że w dyskusjach parlamentowych (jak i w mass mediach) ma się najwyżej kilka minut i nikt nie będzie się zagłębiał w jakieś techniczne dyrdymały. Konieczny jest ładny wykres i duża liczba cytowani, które sugerują że jest to sprawdzone i dogłębnie przeliczone... no bo w końcu tak jest :)

Chciałbym być jasno zrozumiany. Nie jestem przeciwko energetyce odnawialnej. Nie jestem zwolennikiem bezwarunkowego węgla w energetyce. Widzę szereg ciekawych stron postępu technicznego OZE nawet jeśli jest on sponsorowany z rachunków konsumentów. Świat się zmienia i trzeba to zauważać.

Jednak świat nie musi się też... tak zmieniać. Nachalne lobbowanie i używanie kolorowych rysunków nie uszczęśliwi ludzkości.Nawet jeśli jest się przekonanym o swoich racjach (a może być to eliminacja węgla, zatrzymanie atomu, wykorzystanie słońca, a może i odwrotnie ograniczenie ilości wiatraków) nie wolno tracić zdrowego rozsądku i używać... jakby to powiedzieć "mało naukowych" obliczeń. To, że się tworzy wykresy i dane na zamówienie jest przekleństwem ostatnich lat i rujnuje niestety całe środowisko naukowe - tak samo jak tworzy cały plankton quasi naukowych organizacji. Sumarycznie stracimy na tym wszyscy - politycy, inwestorzy, ci co piszą raporty na zamówienie i Ci co takie raporty pokazują. Najwięcej zaś straci społeczeństwo, bo staje się stadem baranów prowadzonych w nieznane rejony, a jak wiadomo takie barany kończą raczej niezbyt szczęśliwie. Nawet jeśli uważamy, że jest ogromne zagrożenie CO2 i jedynym lekarstwem jest energetyka odnawialna - róbmy to w zgodzie, ze zdrowym rozsądkiem (np. zwracajmy uwagę na ogólnoświatową emisję) i nie szukajmy dróg na skróty (dotyczy to tak samo zwolenników węgla i atomu). Naszą największą bronią, jako człowieka jest bowiem Rozum i Dążenie do Prawdy. Kiedy to zgubimy w lobbingu i kolorowych prezentacjach zawsze zejdziemy na manowce.

KOMENTARZE ( 28 )


Autor: Powrót na Ziemię 03.03.2017r. 12:59
Mądrego to i warto posłuchać.
Dziękuję. A myślałem, że tylko ja zwariowałem
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: dad 03.03.2017r. 13:03
Bardzo dziękuję za ten głos rozsądku.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: noname 03.03.2017r. 15:05
Niektórzy Panu dziękują za powrót na ziemię. A ja postawię pytanie: czy tendencyjny, nawet głupi komentarz dyskredytuje, tylko przez to, że jest niewiarygodny, tezę której dotyczy? Dla mnie to dwa odrębne byty.
Mamy eksplozję postprawdy i manipulacji informacją, nawet w tym celu tworzone są specjalistyczne formacje wojskowe. Najnowszym przykładem takiego zamieszania jest foto śpiącej wiewiórki w ściętym drzewie, które jak się okazuje- rośnie dalej. Czy rozpowszechnienie tej fotografii oznacza, że protest przeciw wycince drzew jest bezzasadny? Węgiel jest nie tylko "producentem" CO2, zagraża naszemu zdrowiu na wiele sposobów, nie tylko w skali globalnej, co może najtrudniej jednoznacznie wykazać, ale w skali regionalnej i lokalnej widać to gołym okiem. Nawet Chińczycy zaczynają się reflektować.
Wykonał Pan mrówczą pracę detektywistyczną, ale chyba trochę "obok" celu. A podważając w ten sposób sens porozumienia paryskiego i jego skutków wpisuje się Pan, niestety do grona leninowskich "pożytecznych idiotów" (to nie inwektywa, tylko cytat), którzy działając w dobrej wierze (bo manipulacje pseudonaukowe oczywiście trzeba tępić) w istocie działają na rzecz "ciemnej strony mocy".
Pozostaję z szacunkiem
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Sum 03.03.2017r. 22:11
A na czym polega reflektowanie się Chińczyków? Na tym, że zwiększają produkcję węgla? A może reflektuje się USA, a może GBR. Poza UE wszyscy się wycofują z polityki skrajnie ekologicznej. Z tym oczywiście zastrzeżeniem, że Chińczycy wykorzystali protokół z Kioto do ogromnego rozwoju (bez patrzenia na emisję). Bo najpierw chcą dać ludziom dobrobyt a nie ekologiczne bajki.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: no name 05.03.2017r. 18:33
Reflektowanie się Chińczyków polega na tym, że
1. przestają tolerować stan powietrza, jaki sobie zafundowali ignorując ekologię
2. podwajają z roku na rok moc zainstalowaną w OZE; mamy oczywiście efekt bazy, ale także efekt skali: w wartościach bezwzględnych to już są wielkości instalowane co roku większe niż ma Europa.
3. Nikt nie postuluje nagłego (z roku na rok) odejścia od węgla, ale już się przewiduje dekoniunkturę na jego rynku wynikającą z nadpodaży jego wydobycia w Chinach, która rykoszetem się odbije na naszych kopalniach
4. To, że w USA jest zachwianie polityczne, to nie znaczy, że "się zreflektowali", tylko do głosu doszło lobby naftowe, które już parę lat temu przyznało się że celowo gra na oficjalnie kontestowane przez nie ocieplenie klimatu, żeby ułatwić sobie dostęp do złóż arktycznych. Tak więc, drogi Sumie, przypominasz rozumowanie radzieckiego naukowca, który stwierdził, że mucha której urwał ostatnią nogę straciła słuch, bo przestała słuchać poleceń. Prawdziwe fakty, ale wyrwane z kontekstu, budują nieprawdziwy przekaz
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Sum 05.03.2017r. 19:31
Dziś na wnp.pl jest artykuł o apelu organizacji przemysłowych Europy. Zacytuję ci fragment.
"Nadszedł czas, aby podnieść alarm i wskazać stojące przed nami wyzwania. W latach 2000-2014 udział produkcji w unijnym PKB spadł z 18,8 proc. do 15,3 proc., z kolei w latach 2008-2014 utraconych zostało 3,5 mln miejsc pracy w branżach produkcyjnych. W międzyczasie, kraje na całym świecie stawiają branżę przemysłową na samym szczycie ich programów politycznych, przykładem jest kampania "Make in India", która ma przekształcić Indie w kolejne światowe centrum produkcyjne, czy strategia "Made in China 2025", mająca zamienić Chiny w wiodącą siłę produkcyjną na świecie. Także hasło "America First" ma silny aspekt przemysłowy - podkreślono w deklaracji." To o faktach a nie o bajaniach. Chiny chcą stać się największym producentem świata w ciągu kilku lat. Dlatego produkcja energii rośnie u nich we wszystkich grupach, bo potrzebują wszelkiej energii.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: name 04.03.2017r. 01:30
zdjęcie wiewiórki pokazuje że obrońcy drzew mają gdzieś drzewa a ich głównym celem jest obalenie rządu którego nie lubią. Próbowali to zrobić już na różne sposoby, ostatnio używając do tego zdechłej wiewiórki. Jeśli zależy im na drzewach to niech każdy z nich posadzi jedno drzewo.

Redukcja co2 to ideologia, i jednocześnie pozbawienie konkurencyjności polskiej gospodarki. Jest to super korzystne dla krajów o małej emisji co2, bo mogą pozbyć się konkurenta jakim jest Polska. Oni chcą żeby polska gospodarka przestała produkować, wtedy nasza młodzież wyjedzie pracować w ich przemyśle zasilanym atomem i gazem a możę nawet węglem - bo przecież straszy sie nas że musimy zamykać elektrownie, ale inne kraje swoich nie zamykają. Jeśli już ktoś jest pożytecznym idiotą to właśnie ty, bo wspomagasz realizację antypolskich celów i wszyscy będziemy z tego powodu cierpieć. Normy środowiskowe dla dużych elektrowni są tak ostre, że ich szkodliwość stała się w ostatnim czasie znikoma.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: wito 03.03.2017r. 15:57
Niestety nie mamy dwóch światów. Gdybyśmy mieli, to w jednym moglibyśmy bez ograniczeń emitować wszelkie gazy i pyły. A drugi zostawić sobie na wszelki wypadek nieskażony, gdyby pierwszy ze światów okazał się już nie do życia.

Osobiście jestem za rozwojem innych technologii energetycznych i transportowych niż spalanie paliw kopalnych jak długo one są. Po pierwsze bo paliwa kopalne i tak kiedyś się skończą (nawet jeśli za 100 lat), a po drugie jeśli zmiany klimatycznej jednak wymkną nam się spod kontroli, to miliony ludzi z Afryki, Bliskiego Wschodu i Azji Centralnej popędzą na północ do bogatej Europy.

Tak więc może nie upierajmy się tak na siłę przy węglu...
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: adam 04.03.2017r. 01:36
- jeśli paliwa się skończą, jak mówisz, za 100 lat, to może lepiej intensywnie zabrać się za oze za 70 lat - wtedy technika bęzie o wiele do przodu i da się to zrobić lepiej taniej i efektywniej
- ludzie z bliskiego wschodu ruzą do nas jak przestaniemy kupować ich zasoby naturalne (gaz, ropa) bo nie będą mieli za co żyć
- przy węglu się nie upieramy. W miarę możliwości wdrażamy oze, mamy już ponad 8 GW w systemie a wy marudzicie jakbyśmy wcale oze nie mieli. Udział węgla sie zmniejsza i będzie się zmniejszał. ALe nie możemy się go pozbyć nagle bo to oznacza koniec dla naszej gospodarki.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: wito 05.03.2017r. 13:51
Wydaje się, że osiągnęliśmy, w Polsce, szczyt mocy w OZE. Obecnie rządzący prawie całkowicie zablokowali nowe inwestycje w OZE. Teraz planowane są tylko nowe bloki węglowe. I za to Polska jest na cenzurowanym.

Czy mamy 70 lat czasu na czekanie na lepsze technologie OZE, to się okaże. Zmiany klimatyczne mogą niespodziewanie przyspieszyć (znanych jest wiele potencjalnych dodatnich sprzężeń zwrotnych, natomiast ujemnych prawie w ogóle).

Dlatego też upierając się przy węglu możemy wylądować na uboczu rozwoju cywilizacyjnego - nie biorąc w rozwijaniu technologii OZE nigdy w tym nie będziemy dobrzy. I zamiast być krajem innowacyjnym będziemy znowu importerem cudzych rozwiązań.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: adam 05.03.2017r. 18:29
własnie instalując oze dziś jesteśmy importerem technologii

wiele wskazuje na to że klimat się wcale nie ociepla tylko raz ociepla a potem ochładza i że polityka klimatyczna straci sens

węgiel to nie jakieś widzimisię tylko przymus. Niemcy importuję tyle węgla kamiennego co polska wydobywa! A dużo więcej mają brunatnego. ZUżycie węgla ciagle rośnie w niemczech. A bajki o oze są dla dzieci - oze po prostu jeszcze nie działa, w niektórych krajach zainstalowano oze na doczepkę do starego systemu wcale go nie transformując.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: wito 05.03.2017r. 21:55
Szkoda, że powtarzasz bzdurę klimatyczną, że globalne ocieplenie wcale nie jest pewne i że raz jest cieplej a raz zimniej. Niestety z roku na rok jest cieplej (globalnie, a nie na naszym podwórku).
Tak, Niemcy zużywają mnóstwo węgla, ale próbują poszukiwać nowych rozwiązań, które od węgla ich uwolnią. W przeciwieństwie do nas, którzy praktycznie wszystko blokujemy i promujemy tylko wielkie bloki węglowe
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: adam 06.03.2017r. 17:47
ocieplenie klimatu to kwestia wiary a nie nauki

im więcej jest oze w niemczech, tym więcej zużywają węgla - brzmi jak paradoks ale tak jest.

Po trzecie nawet jak coś jest dobre dla niemca czy francuza to nie znaczy że jest dobre dla czecha i austriaka. Każdy ma swoje specyficzne warunki funkcjonowania i każdy powinien mieć swoją własną strategię najlepszą dla siebie. Mówienie że niemcy robili to i owo imy też musimy jest oznaką manii niższości.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: wito 06.03.2017r. 20:10
Panie Profesorze, proszę zapoznać się z artykułem http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/3573/prof-swirski-nie-odchodzmy-od-wegla-modlmy-sie-tylko-zeby-klimat-dal-nam-zyc
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Mattt 09.03.2017r. 09:06
Niestety jak to z każdą ideologią bywa tak i tutaj mamy czas zachłyśnięcia się jej przekazem. Walka z CO2 to już niemal religia mająca swoich kapłanów (w Polsce również). Teorie odwołujące się do straszenia ludzi niewyobrażalnymi skutkami padają na podatny grunt naturalnego ludzkiego lęku i go wykorzystują. Nic to, że nikt nigdy nie zweryfikuje "kolorowych wykresów" stworzonych w programach o dziwnych nazwach pisanych koniecznie wielkimi literami ponieważ okres ich projekcji jest wystarczająco długu by wszyscy zapomnieli, że kiedyś ktoś coś takiego stworzył.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Wykształcony 12.05.2017r. 09:32
Artykuł pana profesora Jest ewidentnym przykładem lobbingu branż węglowo-naftowych przeciw dosyć obiektywnej nauce wskazujące na negatywny wpływ spalania kopalin na środowisko.To co pisze pan profesor o preparowaniu danych i agresywnej propagandzie naukowców na temat zmian klimatu, jest właściwie projekcją tego co robią nafciarze i węglokopy aby oszukać społeczeństwa. I ropa i węgiel i gaz się kiedyś skończą, technologie alternatywne do nich istnieją, ale przemysł wydobywczy i energetyczny zainwestował potężne pieniądze w technologię opartą na kopalniach i chce zwrotu tych środków.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Żal 04.03.2017r. 09:00
To komentarz w stylu "jestem profesorem fizyki ale nie potrafię zrozumieć fizyki atmosfery czyli, że to jakaś ściema". Panie Profesorze. Skoro Pan nie rozumie to lepiej się nauczyć, poczytać więcej, niż się ośmieszać informacją, że się tego nie rozumie i że fizycy atmosfery piszą o globalnym ociepleniu pod wpływem kolorowego wykresu. Proszę wrócić na uczelnię tylko usiąść Na trochę w ławkach zamiast ośmieszać takie bzdury ex cathedra
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Expert 04.03.2017r. 11:17
A od kogo ma się profesor nauczyć jak działa atmosfera skoro inni też niezbyt to rozumieją? Jak kończyłem Politechnikę i nie zbyt rozumię jak płynie energia elektryczna i miałem wrażenie, że moi wykładowcy też niezbyt rozumieli.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: energyengineer 03.04.2017r. 14:53
Przynajmniej zdecydowanie nie rozumiesz zasad ortografii :)
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Expert 04.03.2017r. 11:15
Jedną z umiejętności jest odróżnianie rzeczy ważnych od smieci. A już grzebanie na dnie propagandowego śmietnika, to zupełna strata czasu.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: zgryz 04.03.2017r. 11:22
Gdyby zieloni chcieli wyeliminować zagrażające zdrowiu spalanie węgla, to walczyliby o przymusowe podłączanie palenisk indywidualnych do zawodowych elektrociepłowni, albo o przejście na gaz. Ale CO2 z palenisk indywidualnych nie jest dwutlenkiem węgla. Dwutlenek węgla emitują tylko duże, polskie elektrownie.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: wito 05.03.2017r. 13:44
A słyszałeś o organizacjach ekologicznych typu "Polski Alarm Smogowy"?
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Ubu Król 04.03.2017r. 17:11
Jest moc!;-)
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Fredek 05.03.2017r. 13:21
Farmy wiatrowe a efekt motyla ?
Interesujące zdjęcia
http://www.wykop.pl/ramka/915799/farmy-wiatrowe-zmieniaja-pogode/
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: jack 06.03.2017r. 10:50
KAPITALNE !!! Dziękuję
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Andrzej 06.03.2017r. 11:13
Szanowny Profesorze,

bardzo dziękuję za ciekawy komentarz do naszego raportu. Ja jestem jednym z tych polskich autorów, który się do tego raportu przyczynił.

Poniżej kilka słów wyjaśnienia: Tylko pokrótce: jeżeli coś będzie niejasne to bardzo chętnie możemy porozmawiać na Skypie albo osobiście.
• Co do Pana stwierdzenia, że jeżeli nie zamkniemy elektrowni węglowych do 2030 roku to czeka nas kataklizm - to nieprawda. Przekroczymy co zawarty w Porozumieniu Paryskim limit. Czy to oznacza kataklizm, czy też nie, zależy od punktu widzenia. Różne miejsca będą w różny sposób dotknięte zmianami klimatu.
• Jeżeli chodzi o polską interpretację Porozumienia Paryskiego, to będę bardzo wdzięczny za informacje na temat raportów czy studiów, które przedstawią w naukowy sposób i na podstawie szczegółowych obliczeń jak Polska zamierza osiągnąć cele tego porozumienia.
• Porozumienie Paryskie wielokrotnie odnosi się do "stanu obecny wiedzy na temat globalnego ocieplenia". Od 1991 roku ten stan jest przedstawiony w raportach IPCC. Znakomita większość naszej analizy bazuje na tych raportach.
• Raport koncentruje się na energetyce węglowej, ale pracujemy również nad innymi sektorami. Raport o wszystkim to raport o niczym. Jednak nie pozostaje wątpliwości, że węgiel w największym stopniu przyczynia się do globalnego ocieplenia. Ale transportem, gazem, emisjami z rolnictwa zajmujemy się również.
• Oczywiście, że inne kraje emitują nawet więcej niż Unia Europejska. Ale jeżeli spojrzy Pan na Climate Action Tracker to zrozumie Pan, że innymi krajami i regionami zajmujemy się również.
• Co do cytowania, bardzo chętnie zacytowalibyśmy również Pana raporty i studia. Proszę o sugestie.
• Zamiast wspominając o "mało naukowych" obliczenia byłbym wdzięczny za konkretną krytykę.

W razie dodatkowych pytań proszę o kontakt pod andrzej.ancygier@climateanlytcs.org
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Las 07.03.2017r. 07:38
I co wynika z tego, że grupa naukowców zajmuje się innymi krajami? Czyżby z tego powodu Chiny zamykały i ograniczały produkcję przemysłową? A może nowy prezydent USA odstąpi od reindustrializacji a Europa zwiększy produkcję przemysłową dając ludziom dobre, dostatnie i długie życie? Globalne ocieplenie czyli zmiany klimatyczne (zawsze proszę używać tego drugiego zwrotu bo się niezależnie od sytuacji obroni) czy smog (taki nowy wynalazek, mówię tu oczywiście o nie zjawisku tylko o medialnym huku) to nic innego jak wymyślone medialno-ekologiczne bajki znacznie osłabiające Europę. Europa w dość szybkim tempie przegrywa cywilizacyjną rywalizację, ale cóż tego dziwnym trafem nikt nie zauważa. Ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: thortom 02.06.2017r. 09:09
a ile człowiek w ciągu swojego życia wytwarza ton CO2 ? za chwile po kopalniach będziemy zmniejszać populacje, az dojdziemy do poziomu zero?
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Dodaj nowy Komentarze ( 28 )

DODAJ KOMENTARZ
Redakcja portalu CIRE informuje, że publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu CIRE. Redakcja portalu CIRE nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Przesłanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu umieszczania komentarzy do informacji i materiałów publikowanych w portalu CIRE.PL
Ewentualne opóźnienie w pojawianiu się wpisanych komentarzy wynika z technicznych uwarunkowań funkcjonowania portalu. szczegóły...

Podpis:


Poinformuj mnie o nowych komentarzach w tym temacie




cire
©2002-2019
Agencja Rynku Energii S.A.
mobilne cire
IT BCE