ENERGETYKA, RYNEK ENERGII - CIRE.pl - energetyka zaczyna dzień od CIREHandel emisjami CO2
Właścicielem portalu jest ARE S.A.
ARE S.A.

SZUKAJ:



PANEL LOGOWANIA

X
Portal CIRE.PL wykorzystuje mechanizm plików cookies. Jeśli nie chcesz, aby nasz serwer zapisywał na Twoim urządzeniu pliki cookies, zablokuj ich stosowanie w swojej przeglądarce. Szczegóły.


SPONSOR SERWISU


KONTAKT




MATERIAŁY PROBLEMOWE

Czy wpływy z emisji CO2 rozpłyną się w budżecie?
29.08.2019r. 05:22

dr Joanna Maćkowiak-Pandera, współpraca: dr Aleksandra Gawlikowska-Fyk, Klaudia Wojciechowska (Forum Energii)
Niskoemisyjna modernizacja energetyki będzie kosztować w kolejnych latach nawet 200 mld EUR. Ta imponująca kwota może sugerować, że Polski nie stać na inwestycje w elektroenergetykę, ciepłownictwo czy ogrzewnictwo. Tymczasem budowa bezpiecznego i niezawodnego systemu jest kluczowa dla obywateli, gospodarki i klimatu. Najwyższy czas przyjrzeć się potencjalnym źródłom finansowania niskoemisyjnej modernizacji, policzyć, przeanalizować i upomnieć się o te środki by, ot tak, nie rozpłynęły się w budżecie.
O co toczy się gra?

Energia to krwiobieg gospodarki, gwarancja jej rozwoju. To też poligon walki o czyste powietrze, do którego prawo ma każdy z nas. Wydawać by się mogło, że sprzedaż uprawnień do emisji CO2 i cały system handlu uprawnieniami to element egzekwowania prawa do czystego powietrza. W rzeczywistości jednak środki te zamiast wspierać inwestycje w zmianę miksu, sieci czy efektywność energetyczną trafiają do budżetu państwa. Chętnych do skorzystania z tych pieniędzy nie brakuje, a bieżące potrzeby biorą górę nad dużymi, długoterminowymi inwestycjami. W efekcie rosnące koszty emisji CO2 podwyższają koszty funkcjonowania całego systemu opartego na węglu, a Polacy ponoszą coraz wyższe koszty zdrowotne i społeczne. Wszystko po cichu, w cieniu, w kuluarach i małym drukiem. Gdzie są środki na transformację i o jakich pieniądzach mówimy?

Pieniądze z ETS to potężny zastrzyk gotówki

Z systemu handlu uprawnieniami do emisji w okresie od 2021 do 2030 r. popłynie kilkoma strumieniami dużo pieniędzy. Zakładając cenę CO2 na poziomie 30 EUR/tonę (i kurs 4,4 zł/EUR) Polska będzie miała do dyspozycji:

1. Środki z wprowadzania do obrotu uprawnień CO2 - 984 mln uprawnień, czyli ok. 130 mld zł1
2. Fundusz Modernizacyjny - 135 mln uprawnień, czyli co najmniej 17 mld zł2
3. Nowy fundusz celowy utworzony po rezygnacji z przydziału bezpłatnych - 275 mln uprawnień, czyli co najmniej ok. 36 mld zł.3

Łącznie w polskim budżecie do 2030 r. znajdzie się ponad 41 mld EUR, czyli ponad 180 mld zł. Do tego dochodzi jeszcze Fundusz Innowacji - również finansowany z ETS, stworzony dla najbardziej innowacyjnych projektów we wszystkich państwach członkowskich.

Do tej pory pieniądze z systemu ETS trafiały do budżetu państwa lub (w przypadku derogacji) na konto spółek energetycznych. Było ich znacznie mniej, bo ceny uprawnień CO2 były niskie (przez lata kształtowały się na poziomie 5 EUR za tonę). Nie było więc o co walczyć. Teraz, gdy ceny uprawnień wzrosły o 400% i końca podwyżek nie widać, priorytetem powinna być redystrybucja środków na dekarbonizację polskiej gospodarki. Poniżej wyjaśniamy specyfikę trzech źródeł finansowych ETS.

Fundusz celowy

W sierpniu rząd zapowiedział rezygnację z bezpłatnego przydziału uprawnień dla spółek energetycznych na rzecz utworzenia funduszu celowego. Rezygnacja z mechanizmu derogacji nie jest zaskoczeniem. Darmowe uprawnienia nie przyczyniły się do inwestycji w sektorze, choć taki był cel ich wprowadzania wiele lat temu. Komisja Europejska zaproponowała więc zastąpienie przydziału bezpłatnych uprawnień aukcjami, w których spółki mogłyby zgłaszać projekty prowadzące do redukcji emisji CO2. Tym rozwiązaniem nie był jednak zainteresowany nasz sektor energetyczny. Dlatego po 2021 r. uprawnienia do emisji CO2 zostaną sprzedane na aukcjach ogólnych, a środki zasilą na razie nieokreślony fundusz celowy, którym zarządzać będzie Minister Energii. Zasady jego funkcjonowania powinny być ustalone w kolejnych miesiącach w formie ustawy.

Fundusz Modernizacyjny

Po 2021 r. powstanie Fundusz Modernizacyjny. Wiadomo już jak będzie działał. W jego obsługę zaangażuje się Europejski Bank Inwestycyjny, a operatorem w Polsce ma zostać Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Na Fundusz Modernizacyjny "zrzucają się" bogatsze kraje UE i pula środków jest tym większa, im więcej dany kraj emituje. Polska jest więc największym jego beneficjentem. Ogólne zasady funkcjonowania tego funduszu zostały określone już 5 lat temu w konkluzjach Rady Europejskiej4. Środki można przeznaczyć głównie na efektywność energetyczną, sieci elektroenergetyczne i ciepłownicze oraz redukowanie emisji. Nie można z tych pieniędzy wspierać inwestycji węglowych. Fundusz idealnie pasuje do działań antysmogowych. Za programowanie Funduszu Modernizacyjnego odpowiada Minister Środowiska, który nie prowadzi jeszcze żadnych szerokich, publicznych konsultacji w tym zakresie. Pilnie trzeba ustalić priorytety i podział środków.

Wpływy z pozostałych uprawnień w ramach ETS

Największa pula pieniędzy pochodzi z wprowadzania do obrotu uprawnień do emisji CO25. To temat całkowicie pomijany w dyskusjach o przyszłości energetyki, a to ogromna suma, bo ponad 130 mld zł do 2030 r. Regulacje dyrektywy ETS co do tego jak zagospodarować fundusze nie są do końca precyzyjne. Państwa powinny przeznaczyć środki na niskoemisyjną transformację, ale... nie muszą. W rezultacie, od lat giną one w budżecie państwa. Jednocześnie brakuje pieniędzy na niskoemisyjne inwestycje. Najwyższy czas by pula tych środków została przekierowana na modernizację energetyki. Inaczej Polska będzie ponosić coraz wyższe koszty zakupu uprawnień, a polskiej, niedoinwestowanej energetyce, która już teraz jest na równi pochyłej, będzie trudno się podnieść. Skutkiem kolejnych lat zaniechań będzie rosnący import energii - elektrycznej i surowców. Oraz najbardziej zanieczyszczone w Unii Europejskiej powietrze.

Na co przeznaczyć pieniądze?

Dla Polski priorytetem powinno być ograniczenie kosztów transformacji energetyki i utrzymanie cen ciepła i energii elektrycznej na racjonalnym poziomie. Polska potrzebuje nowoczesnego i niskoemisyjnego sektora energetycznego. Musimy pozbyć się węgla z ciepłownictwa, bo inaczej jego import będzie rósł. Wraz z nim będą też rosły koszty ciepła i poziom smogu. Kluczowa jest też efektywność energetyczna, szczególnie w budynkach. Ne termomodernizacji skorzystają wszyscy, głównie najmniej zamożna część społeczeństwa. Ważne jest również pokonanie emisji z transportu. Potrzebny jest rozwój sieci przesyłowych i dystrybucyjnych, magazynowanie energii, paliw wodorowych, rozbudowy połączeń międzysystemowych. Trzeba inwestować w integrację OZE w systemie energetycznym i poprawę elastyczności.

Nowy mechanizm finansowania energetyki vs wsparcie ogólnych wydatków budżetowych

System handlu emisjami ETS mógłby stać się nowym mechanizmem finansowania inwestycji energetycznych, działającego na zasadach tzw. "dźwigni". Im wyższa cena uprawnienia do emisji tym więcej środków na inwestycje. Choć nie sfinansuje całej transformacji, to nie jest to już tylko kropla w morzu potrzeb. Jednak chętnych do skorzystania z rosnących wpływów ze sprzedaży CO2 nie brakuje. Jeżeli Minister Energii i Minister Środowiska nie zawalczą skutecznie o te środki, będzie to oznaczało, że niskoemisyjne inwestycje znów będą musiały poczekać. Sieci będą się starzeć, "kopciuchy" będą kopcić i miliony ton węgla będą "zasilać" gospodarkę i jednocześnie truć Polaków. Czy naprawdę nas na to stać?

Przypisy:

1https://forum-energii.eu/pl/analizy/ets-modernizacja

2 https://forum-energii.eu/pl/analizy/jak-optymalnie-wykorzystac-fundusz-modernizacyjny, https://wysokienapiecie.pl/13218-sa-unijne-pieniadze-na-walke-ze-smogiem-trzeba-po-nie-tylko-siegnac/

3https://www.wnp.pl/energetyka/beda-miliardy-na-inwestycje-w-czyste-powietrze-i-niskoemisyjna-energetyke-o-ile-nie-trafia-gdzie-indziej,350702_1_0_0.html

4 https://www.consilium.europa.eu/media/24561/145397.pdf

5Rząd otrzymuje uprawnienia, sprzedaje je wprowadzając na rynek; przedsiębiorstwa, które emitują emisje CO2 muszą je kupić wykazać i wykazać się uprawnieniami do emisji.

KOMENTARZE ( 7 )


Autor: Socyal 29.08.2019r. 07:50
Pieniądze z tzw derogacji nie wpływały na konto firm. One nie były jedynie im zabierane.
W energetyce generalnie nie można dawać pomocy publicznej, więc postulaty są może i piękne ale nierealne w UE. A tak w ogóle socjalizm bohatersko walczy z problemami, które sam stwarza. I walczy zadziwiająco nieskutecznie.
Gdyby OZE i efektywność energetyczna były efektywne ekonomicznie to by nie wymagały żadnego wspomagania. Na dziś one mogą być efektywne ale tylko wtedy gdy opodatkuje się metody efektywne.
PS
A Chiny i Rosja zwiększają szybko produkcję .... węgla.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Marek Amrozy 29.08.2019r. 17:20
Pozwolę sobie zaprotestować przed taką generalizacją - efektywność energetyczna jest na dzień dzisiejszy najczęściej efektywna ekonomicznie. Większość analiz wskazuje, że długookresowo koszt kWh niezużytej jest niższy niż jej wyprodukowanie. A brak upowszechnienia się działań na rzecz zwiększenia efektywności energetycznej często wynika z braku świadomości, wiedzy, umiejętności lub wolnych rezerw kapitałowych. I dlatego wsparcie może być jak najbardziej przydatne do uruchomienia efektu "kuli śnieżnej".
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Socyal 29.08.2019r. 18:57
Świat (biznes) wygląda w ten sposób, że przedsiębiorcy wybierają sposób inwestowania. Mają na to określoną pulę środków. Wygrywa w globalnej gospodarce ten który robi to efektywniej (ekonomicznie). Każde zakłócenie ekonomii przez mocne bodźce powoduje, że pieniądze idą nie tu gdzie jest efektywnie. Owszem trafiają się miejsca gdzie jest zwrot ale średnio wychodzi to źle, inne miejsca (bardziej efektywne a nie wspierane a nawet zwalczane prawnie - np. wzrost produkcji) są odrzucane. Efekt długofalowo jest oczywisty, zła alokacja środków. Tak skończył socjalizm. Bo urzędnicy generalnie źle kierują pieniądze zarówno bezpośrednio jak i poprzez przepisy. Wiara, że tym razem zrobią to lepiej jest tylko wiarą. Robiono już wiele ocen w świecie tak prostej rzeczy jak termomodernizacja. Zawsze wychodzą wyniki takie same, zwrot dużo gorszy niż zakładany. Są badania z UE a ostatnio NIK z tragicznymi konkluzjami co do efektywności.
PS
To doskonale widać oglądając wyniki gospodarek UE w stosunku do świata w czasie. Szybko świat ucieka. Głównie dlatego, że Europa jest przeregulowana. Nie może działać sprawnie gospodarka regulowana 30 tys. stron akt prawnych rocznie i ustawami wielokrotnie zmienianymi w ciągu roku.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Marek Amrozy 30.08.2019r. 16:47
@Socyal - pomimo, że idea wolnorynkowa jest mi bliska, widzę też jej pewne, acz istotne ograniczenia. W nawiązaniu do przedmiotu naszej dyskusji przychodzi mi na myśl casus energetyki jądrowej. Czy sam wolny rynek wytworzyłby taką technologię i ją upowszechnił? Czy może fakt, że jest teraz immanentnym elementem światowej energetyki, a dla niektórych nadzieją na bezemisyjną alternatywę dla węgla, zawdzięczamy "nierynkowym" stymulacjom i programom rządowym?
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Socyal 06.09.2019r. 09:57
Doskonale rozumiem że są miejsca w gospodarce, gdzie państwo ma odgrywać ważną rolę albo nawet decydującą. Energetyka jądrowa to efekt poszukiwania broni masowego rażenia przez USA (racjonalny cel polityczny i wojskowy). I wykonany przez państwo. Przy okazji stworzono energetykę atomową (energetykę klasyczną stworzy biznes i potrzeba lokalna). Państo owszem do tego jest, generalnie dobrze jak się poczuwa i ma narzędzia do działań w energetyce. Bo to element strategiczny rozwoju taki jak drogi, mosty i np. szkolnictwo (tu zdania są podzielone). Ale program wymuszania efektywności energetycznej to jest coś innego. Po co państwo jako takie ma dawać bodźce i dopłacać za ocieplenie domu jednorodzinnego czy wielorodzinnego. To nie ma żadnego sensu. Każdy chce płacić jak najmniej więc bodziec logiczny jest, ale po warunkiem, że to się w jakiś sposób zwróci (w gospodarce musi dać szybszy zwrot niż inna inwestycja np. porównywana przy pomocy NPV czy IRR). Instalacje solarne na wsi owszem mają ogromny sens pozaekonomiczny (poprawa warunków życia). I jako program społeczny mogą być dotowane przez państwo. Ale jako program poprawy poziomu życia a nie zbiurokratyzowany element efektywności energetycznej. Fotowoltaika nie ma już tego społecznego elementu, bo komfort życia raczej spada więc zostawmy to ekonomii bez bodźców niszczących opłacalność. Ekonomia sobie doskonale w takich sprawach poradzi, przy tym zaoszczędzimy na studia wykonalności, wnioski unijne i całą z tym związaną biurokrację.
PS
Państwo nie wymyśliło i wyprodukowało ani jednego komercyjnego wiatraka czy instalacji fotowoltaicznej. Owszem wpiera rozwój nauki i niech to robi, a nie włazi z kopytami w ekonomię.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Marek Amrozy 13.09.2019r. 18:16
Jeśli zgadzasz się @Socyal, że są miejsca w gospodarce, gdzie Państwo może odgrywać pożyteczną rolę, to dylemat sprowadza się do pytania czy stymulowanie efektywności energetycznej jest również takim obszarem. Czy inwestorzy bez stymulacji sami podjęliby się takich działań, które nieodległy czas temu nie były specjalnie popularne? Ja bywałem w tamtym okresie na spotkaniach różnych spółdzielni i wspólnot i jestem przekonany, że bez stymulacji "dotacją" najczęściej nie podjęto by takich decyzji, gdyż mieszkańcy nie rozumieli nawet wskaźników ekonomicznych typu NPV czy IRR, tylko koncentrowali się na kompletnie abstrakcyjnych pomysłach odnośnie tego jak spożytkować fundusz remontowy. Ustawa o wspieraniu termomodernizacji, była tak skonstruowana, że:
1. Sumaryczne obciążenia dla wspólnoty lub spółdzielni mieszkaniowej się nie zmieniały przez okres kredytowania (koszt kredytu był rekompensowany oszczędnościami na kosztach ciepła). Po spłacie kredytu użytkownicy cieszyli się mniejszym kosztem eksploatacyjnym.
2. każda złotówka wypłacona w postaci premii termomodernizacyjnych wracała do budżetu z nawiązką w pierwszym roku podatkowym.
3. efektem ubocznym było zmniejszenie krajowego zapotrzebowania na paliwa, sfinansowane przez samych (zadowolonych z dotacji) odbiorców.
Naprawdę uważasz, że taki mechanizm urąga sensowi i logice?
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: zgryźliwy 29.08.2019r. 18:30
Socyal masz rację. Powinno się dotować tylko ośrodki badawcze OZE. Natomiast samo OZE powinno się rozwijać na zasadach komercyjnych. Inaczej jest to gigantyczna, niczemu nie służąca interwencja rynkowa. A na co przekazać pieniądze - uwzględniając całokształt uwarunkowań - tylko na atom. Bezsens budowania niemieckiego OZE widać każdego poranka, choćby dziś - 107 GW mocy zainstalowanej... i zero prądu, w ruchu węgiel i atom.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Dodaj nowy Komentarze ( 7 )

DODAJ KOMENTARZ
Redakcja portalu CIRE informuje, że publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu CIRE. Redakcja portalu CIRE nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Przesłanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu umieszczania komentarzy do informacji i materiałów publikowanych w portalu CIRE.PL
Ewentualne opóźnienie w pojawianiu się wpisanych komentarzy wynika z technicznych uwarunkowań funkcjonowania portalu. szczegóły...

Podpis:


Poinformuj mnie o nowych komentarzach w tym temacie




cire
©2002-2019
Agencja Rynku Energii S.A.
mobilne cire
IT BCE